Departament Sprawiedliwości (DOJ) zgodził się udostępnić członkom Kongresu nieocenzurowane materiały ze sprawy Jeffrey Epsteina, które wcześniej zostały ujawnione opinii publicznej w mocno ocenzurowanej formie.
Chodzi o 3 mln stron dokumentów, filmy i zdjęcia, które członkowie Izby Reprezentantów mogą od poniedziałku (9 lutego) przeglądać w specjalnej sali DOJ w Waszyngtonie bez cenzury, ale z ograniczeniami (np. brak możliwości fotografowania czy kopiowania).
Kongresmeni czytają akta Epsteina bez cenzury
Kongresmen Jared Moskowitz (Partia Demokratyczna) powiedział w rozmowie z dziennikarzami, że w aktach są liczne nazwiska osób, które mogą być uznane za wspólników lub osoby zaangażowane w działalność Epsteina, w tym pomoc w handlu kobietami.
Członek Izby Reprezentantów Thomas Massie stwierdził, że w materiałach znajdują się "nazwiska co najmniej sześciu mężczyzn", dla których jest to szczególnie obciążające. Jak dodał, w opublikowanej przez resort sprawiedliwości wersji nazwiska tych osób zostały ocenzurowane.
Demokrata Jamie Raskin oskarżył DOJ o zbyt szerokie i nieuzasadnione redagowanie dokumentów, mówiąc wręcz o możliwym złamaniu ustawy, która wymaga pełnej jawności, z wyłączeniem danych ofiar. Jego zdaniem, w wielu miejscach w sposób nieprawidłowy ocenzurowano nazwisko Donalda Trumpa.
Ujawniono 3 mln stron dokumentów. Co jest w nich o Trumpie?
Jeffrey Epstein popełnił samobójstwo w celi więziennej w 2019 r., oczekując na proces w sprawie zarzutów o handel nieletnimi w celach seksualnych. Sprawa stała się polityczna, gdy pojawiły się dowody na możliwe bliskie związki Epsteina z Trumpem, czemu ten publicznie zaprzecza.
Prezydent USA przez wiele miesięcy sprzeciwiał się ujawnieniu akt, dopóki zarówno Demokraci, jak i Republikanie w Kongresie nie zmusili go do działania, uchwalając ustawę. Trump podpisał ją w listopadzie 2025 r. Jego nazwisko pojawia się w ok. 3 tys. ujawnionych dokumentów.
Biały Dom stoi na stanowisku, że podejrzenia wobec Trumpa są "bezpodstawne i fałszywe, a gdyby miały choć cień wiarygodności, z pewnością zostałyby już wykorzystane przeciwko prezydentowi".
"Niektóre dokumenty zawierają nieprawdziwe i sensacyjne twierdzenia wobec prezydenta Trumpa, które zostały przekazane FBI tuż przed wyborami w 2020 roku" – poinformował Departament Sprawiedliwości w komunikacie towarzyszącym publikacji akt.
Czytaj też:
Partnerka Epsteina złożyła Trumpowi propozycję. W zamian żąda ułaskawienia
