Jak informuje "Rzeczpospolita", władze w Moskwie unikają ogłoszenia powszechnej mobilizacji i zamiast tego sięgają po działania pośrednie – m.in. naciski na uczelnie oraz przedsiębiorstwa.
Obowiązkowe "kontyngenty" dla firm
Z doniesień rosyjskich blogerów wojskowych, przytaczanych przez "Rzeczpospolitą", wynika, że w obwodzie riazańskim wprowadzono system obowiązkowych "kontyngentów" dla firm. Przedsiębiorstwa zatrudniające do 300 osób mają wskazać dwóch pracowników do podpisania kontraktu z armią, do 500 – trzech, a większe – pięciu. Dekret w tej sprawie podpisano pod koniec marca, a jego wykonanie ma nadzorować gubernator regionu.
Działania werbunkowe objęły uczelnie wyższe. Jak pisze "Rz", minister szkolnictwa wyższego miał zobowiązać rektorów do dostarczania określonej liczby studentów do wojska. Chodzi o 2,2 proc. studentów każdej uczelni, głównie tych mających problemy w nauce. W zamian oferowane są różnego rodzaju zachęty – możliwość powrotu na studia po zakończeniu kontraktu, zmiana studiów płatnych na bezpłatne czy dostęp do świadczeń dla weteranów. Według relacji przytaczanych przez portal, mechanizmy te mają jednak często charakter presji.
Jeśli plan zostałby zrealizowany, do armii mogłoby trafić około 44 tys. studentów. Część z nich ma zasilić rozwijane jednostki dronowe, dla których rosyjskie ministerstwo obrony chce zwerbować łącznie około 78 tys. osób.
Bardzo wysokie straty Rosji na froncie
Jak informuje "Rzeczpospolita", problemy z rekrutacją wynikają m.in. z bardzo wysokich strat na froncie. Według danych ekspertów obecnie Rosja traci średnio 169 żołnierzy, by zdobyć jeden kilometr kwadratowy ukraińskiego terytorium. W 2025 roku było to 96, a w 2024 – 130. Z kolei rosyjscy blogerzy wojskowi twierdzą, że nawet 70–80 proc. żołnierzy ginie jeszcze przed dotarciem na linię frontu.
Mimo że co roku do wojska zgłasza się około 400 tys. osób, liczba ta nie wystarcza do uzupełnienia strat. Jak przypomina "Rzeczpospolita", według brytyjskiego wywiadu w ubiegłym roku Rosja zwerbowała mniej żołnierzy, niż straciła w walkach. Jednocześnie Kreml konsekwentnie zaprzecza planom ogłoszenia mobilizacji. Władze mają obawiać się powtórki sytuacji z jesieni 2022 roku, kiedy częściowa mobilizacja doprowadziła do spadku poparcia społecznego.
Czytaj też:
Niecodzienna akcja polskiej Straży Granicznej. Ukraińcy przemycali RosjanCzytaj też:
Odcięto prąd i ogrzewanie. Rosjanie wciąż blokują były konsulat w Gdańsku
