Skrajnie lewicowy mer się rozkręca. Jego dekret natychmiast skierowany do sądu

Skrajnie lewicowy mer się rozkręca. Jego dekret natychmiast skierowany do sądu

Dodano: 
Mer Saint-Denis Bally Bagayoko
Mer Saint-Denis Bally Bagayoko Źródło: PAP/EPA / YOAN VALAT
"Antyeksmisyjny" dekret nowego mera Saint-Denis Ballyego Bagayoko, który zdaniem władz administracyjnych poważnie ograniczający prawo własności prywatnej został natychmiast zakwestionowany na drodze sądowej.

Nowo wybrany mer Saint-Denis, Bally Bagayoko ze skrajnie lewicowej partii Francja Nieujarzmiona (Francja Niepokorna) kierowanej przez Jeana-Luca Melenchona prezentuje charakterystyczne dla tej formacji podejście do niektórych obszarów prawa. Tuż po objęciu urzędu zapowiedział stopniowe rozbrajanie policji oraz zwalnianie urzędników, którzy nie popierają jego programu politycznego. Teraz ponownie dał o sobie znać.

Dekret "antyeksmisyjny" mera Bagayoko

1 kwietnia Bagayoko podpisał dekret "antyeksmisyjny", zakazując eksmisji, jeżeli dla eksmitowanych nie ma zagwarantowanego nowego lokum. "Każdy środek pozbawiający osobę miejsca zamieszkania, a w szczególności eksmisja, musi być poprzedzony wcześniejszym zakwaterowaniem danej osoby" – stanowi dekret.

Prefekt został jednocześnie zobowiązany do wykazania, że dotychczasowy lokator ma zapewnione nowe mieszkanie co najmniej 24 godziny przed eksmisją. Koszt finansowy poniosą francuscy podatnicy.

Pojawiły się także wątpliwości co z "dzikimi lokatorami", którzy zajmują lokal bez żadnego tytułu prawnego. Do tej pory co do zasady można ich usunąć szybciej, a obowiązek zapewnienia lokalu zastępczego zwykle ich nie dotyczył.

Prefektura: Sprzeczny z prawem

Prefektura departamentu Seine-Saint-Denis wskazała, że zarządzenie jest niezgodne z obowiązującym prawem i już następnego kwietnia złożyła wniosek do trybunału administracyjnego o natychmiastowe zawieszenie i uchylenie rozporządzenia. Prefekt wskazał m.in., że lokalna władza administracyjna nie ma kompetencji do ingerowania w procedury eksmisyjne. Faktycznie podobne decyzje w kilku innych francuskich miastach były wcześniej unieważniane przez sądy.

"Pluje na własność prywatną"

Deputowany Guillaume Kasbarian z partii Odrodzenie potępił dekret jako "nielegalny". "LFI po raz kolejny pluje na prywatną własność. Panie burmistrzu, nie ma pan prawa deptać orzeczeń sądowych opartych na prawie" – napisał, wzywając rząd i prefekta do "egzekwowania prawa" i "zwrócenia nieruchomości właścicielom".

Le Figaro: pisze, że dekret burmistrza Saint-Denis stanowi poważny cios dla właścicieli lokali. Jeżeli lokatorzy nie płacą, właściciele nie tylko tracą czynsz, ale muszą również płacić podatki i inne opłaty, a często także spłacać kredyty hipoteczne za nieruchomości, których nie mogą zajmować, wynajmować ani sprzedawać. W przypadku braku zapłaty, właściciel może wszcząć postępowanie sądowe, jeśli polubowne rozwiązanie lub mediacja okażą się nieskuteczne. Jeśli właściciel wygra sprawę, prefekt musi wszcząć eksmisję lokatorów.

Czytaj też:
Gwiazda: To będzie laboratorium podboju etniczno-ideologicznego francuskiego terytorium

Opracował: Grzegorz Grzymowicz
Źródło: cnews.fr / bfmtv.com / lefigaro.fr / X, Adam Gwiazda
Czytaj także