Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow został zapytany przez dziennikarzy, czy Władimir Putin i Aleksandr Łukaszenka, planują omówić żądanie Ukrainy, przekazane przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, aby nadajniki, które – według ukraińskiego prezydenta – wykorzystywane są do sterowania rosyjskimi dronami, zostały usunięte w ciągu tygodnia.
– Rzeczywiście. Jak wiadomo, Aleksander Łukaszenka o tym mówił. Władimir Putin planuje nawiązać kontakt w najbliższej przyszłości. Będzie to dobra okazja, aby omówić tę i inne kwestie – powiedział.
Pieskow oskarża Ukrainę. "Całkowicie agresywne zagrożenie"
Dmitrij Pieskow dodał, że Kreml uważa to żądanie za "całkowicie agresywne zagrożenie, ingerencję w wewnętrzne sprawy innego kraju i naruszenie jego suwerenności".
– Nie mamy jednak wątpliwości, że władze Białorusi i sama Białoruś są w stanie zapewnić im suwerenność – powiedział.
Co Zełenski zarzucił Białorusi?
W piątek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył, że białoruski przywódca Aleksander Łukaszenka ma tydzień na usunięcie przekaźników wykorzystywanych do kierowania atakami rosyjskich dronów na ukraińskie miasta, w przeciwnym razie Ukraina zrobi to sama.
Wcześniej Wołodymyr Zełenski stwierdził, że Rosja kontynuuje próby wciągnięcia Białorusi do wojny, potencjalnie w celu przeprowadzenia operacji przeciwko państwu członkowskiemu NATO.
Komentując zagrożenia płynące z Białorusi, dowódca ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych Robert "Magyar" Browdi powiedział, że ukraińskie wojsko zidentyfikowało już 500 celów na terytorium Białorusi. Poradził również Aleksandrowi Łukaszence, aby "nie wtrącał się do Ukrainy".
Aleksandr Łukaszenka odpowiedział na słowa Browdiego groźbą ataku na "bardzo poważny" cel na Ukrainie, którego współrzędne rzekomo posiada Mińsk. Następnie białoruski przywódca stwierdził, że nie należy spodziewać się żadnych działań militarnych ze strony Białorusi i za swoje ostre słowa.
Czytaj też:
Spór Polska-Ukraina. Nawrocki odpowiada ZełenskiemuCzytaj też:
Ukraińskie media apelują do Zełenskiego. "Powinien pojechać do Polski"
