– Zakładam, że ten terrorystyczny reżim już od dłuższego czasu planuje i przygotowuje zabójstwa wybranych osób oraz zamachy terrorystyczne na Zachodzie, a także w Niemczech – powiedział w rozmowie z dziennikiem "Handelsblatt" Roderich Kiesewetter, polityk CDU, który zajmuje się sprawami bezpieczeństwa. Jak podkreślił, istnieje spore ryzyko, "że irańskie służby i ich sojusznicy przeprowadzą ataki również w Niemczech".
Hezbollah może pomóc Iranowi
Polityk zwrócił uwagę, że Teheran korzysta ze struktur swoich sojuszników. – Reżim wykorzystuje sieci powiązane z Hezbollahem lub inne sieci szyickich ekstremistów – powiedział Roderich Kiesewetter. Jego zdaniem, opublikowanie listy stanowi celową próbę zastraszenia. – Tym bardziej niezrozumiałe jest, że już dawno nie wydaliliśmy irańskich "dyplomatów", a zamiast tego stawiamy raczej na politykę ustępstw – dodał.
W podobnym tonie wypowiedział się wiceszef klubu parlamentarnego Zielonych Konstantin von Notz. – Takie umieszczenie na liście przez irańską gazetę najprawdopodobniej nie odbywa się bez zgody, a nawet na bezpośrednie zlecenie reżimu mułłów – powiedział polityk. Von Notz również zwrócił uwagę na możliwość posłużenia się siatką sojuszników przez Iran.
Śmiercionośna broń dla Niemiec. USA wyraziły zgodę
Stany Zjednoczone wyraziły zgodę na sprzedaż Niemcom pocisków manewrujących dalekiego zasięgu Tomahawk. To efekt negocjacji Donalda Trumpa i Friedricha Merza.
– Przy okazji spotkania NATO w Ankarze uzgodniliśmy z rządem USA, że amerykańskie pociski Tomahawk zostaną przez nas zakupione i rozmieszczone w Niemczech – przekazał kanclerz Niemiec w oświadczeniu skierowanym do parlamentu.
Jak zaznaczył Friedrich Merz, posunięcie to "wypełni istotną lukę strategiczną w naszej obronie". – Jednocześnie będziemy pracować nad rozwojem naszych własnych europejskich systemów i rozmieszczeniem ich w Europie – powiedział szef niemieckiego rządu. Merz nie wskazał jednak terminu, w którym spodziewa się dostawy broni.
Czytaj też:
Trump chce kontroli. Będzie oczekiwał opłat Czytaj też:
Niemcy przyjmują talibów. Nieoczekiwany ruch Berlina
