Waszczykowski: Nie chcemy katastrofy europejskiej

Waszczykowski: Nie chcemy katastrofy europejskiej

Dodano: 
Witold Waszczykowski, szef MSZ
Witold Waszczykowski, szef MSZ / Źródło: Andrzej Hulimka
Z Witoldem Waszczykowskim, ministrem spraw zagranicznych rozmawia Łukasz Warzecha.

Łukasz Warzecha: Przełomowa i wyjątkowa czy może raczej rutynowa i kurtuazyjna. Jakie określenie najlepiej opisuje wizytę kanclerz Merkel w Polsce?

Witold Waszczykowski: Rutynowo ważna. Nie będę używał określenia „przełomowa”, ponieważ w stosunkach polsko-niemieckich nie nastąpiła żadna zapaść, która wymagałaby jakiegoś przełomu. Relacje są bardzo intensywne. Spotkań prezydentów obu państw było w ubiegłym roku pięć. Pani premier z panią kanclerz spotkały się trzy razy, nie licząc rozmów przy okazji posiedzeń Rady Europejskiej. Ja sam z Frankiem-Walterem Steinmeierem jako szefem MSZ widziałem się kilkanaście razy, niemal co miesiąc.

Tylko czy ilość przechodziła w jakość? 

Ilość przelicza się na jakość w postaci 100 mld euro obrotów w handlu między naszymi krajami. To zdecydowanie więcej niż obroty między Niemcami a Rosją, a to przecież niemiecko-rosyjskie relacje określa się jako szczególnie ważne dla Europy. Podczas moich dwóch ostatnich rozmów z niemieckimi ministrami spraw zagranicznych – najpierw jeszcze z Frankiem-Walterem Steinmeierem, a ostatnio już z nowym szefem niemieckiego MSZ Sigmarem Gabrielem – powiedziałem, że warto dbać o tego, z kim zarabia się duże pieniądze. Podobna uwaga padła podczas wizyty kanclerz Merkel. Można bowiem odnieść wrażenie, że Niemcy niekoniecznie doceniają nas jako partnera.

Jak strona niemiecka odniosła się podczas wizyty pani kanclerz do kwestii spornych, czyli przede wszystkim do sprawy gazociągów Nord Stream 2 i Opal?

Ze strony niemieckiej padło stwierdzenie, że Berlin nadal uznaje Nord Stream 2 za projekt czysto biznesowy. Jednak pani Merkel przyznała, że ma on negatywne skutki polityczne dla niektórych państw – wskazała tu Ukrainę. Powiedziała, że jeśli projekt będzie rozwijany, to powinno się zapewnić Ukrainie utrzymanie tranzytu gazowego przez jej terytorium, tak aby Kijów mógł z tego czerpać korzyści. Można by więc powiedzieć, że w tej sprawie mamy w pani kanclerz sojusznika. Nie mamy jednak sojuszników wśród Niemców pracujących na różnych szczeblach w Komisji Europejskiej, jawnie wspierających kiedyś budowę Nord Streamu 1, a teraz Nord Streamu 2.

Cały wywiad dostępny jest w 8/2017 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Rozmawiał: Łukasz Warzecha
 
Czytaj także