ZdrowieKoronawirus: Jak bezpiecznie leczyć nowotwory hematologiczne

Do Rzeczy o zdrowiu Dodatek tygodnika „Do Rzeczy”

Koronawirus: Jak bezpiecznie leczyć nowotwory hematologiczne

Krew w próbówkach, zdjęcie ilustracyjne
Krew w próbówkach, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Fotolia
Dodano
Chorzy na nowotwory krwi to jeszcze jedna grupa szczególnego ryzyka w czasie epidemii. Leczenie trzeba kontynuować tak, by jednocześnie zminimalizować ryzyko zakażenia w szpitalu koronawirusem.

Paulina miała 33 lata i dwuletniego synka, gdy wyczuła powiększone węzły na szyi i pod pachą. Winę zrzucała na zmęczenie i osłabienie po trzymiesięcznym pobycie w szpitalu przy chorym dziecku. Gdy nie znikały, poszła do lekarza. Badania, kolejny pobyt w szpitalu, po 3 tygodniach diagnoza: chłoniak nieziarniczy grudkowy. – To jeden z chłoniaków indolentnych, czyli takich, które rozwijają się powoli. Generalnie to choroba osób starszych, jednak zdarzają się zachorowania u młodszych – tłumaczy prof. Iwona Hus, hematolog z Instytutu Hematologii i Transfuzjologii.

Jeśli chłoniak grudkowy jest ograniczony do 1-2 węzłów chłonnych, stosuje się radioterapię, co może doprowadzić do wyleczenia. Jeżeli choroba dotyczy wielu węzłów, ale zmiany są niewielkie i nie ma objawów ogólnych, to przez pewien czas może w ogóle nie być konieczne podejmowanie leczenia. – Pacjent nawet przez kilka lat może mieć tylko lekko powiększone węzły chłonne i leczenie nie musi być konieczne. Choroba może jednak przyspieszyć albo przetransponować w bardziej agresywnego chłoniaka, np. z dużych rozlanych komórek B, a wtedy rokowanie jest znacznie gorsze. Gdy od początku są duże zmiany w wielu węzłach chłonnych lub pojawiają się objawy ogólne, jak np. niedokrwistość czy małopłytkowość, również konieczne jest szybkie leczenie – wyjaśnia prof. Hus.

W przypadku Pauliny zmiany były duże i dotyczyły wielu węzłów. Zwykle w takich przypadkach w pierwszej linii terapii stosuje się immunochemioterapię (połączenie chemioterapii z immunoterapią). – Dołączenie do chemioterapii przeciwciała monoklonalnego anty CD20, czyli rytuksymabu, przyczynia się do zwiększenia odsetka odpowiedzi na leczenie, wydłużenia czasu do progresji choroby, jak również wydłużenia czasu całkowitego przeżycia. Oprócz rytuksumabu obecnie można też zastosować silniejsze przeciwciało, obinutuzumab, który również jest w Polsce w programie lekowym – opowiada prof. Hus.
Paulina otrzymała rytuksymab, a po zakończeniu terapii pierwszej linii lekarze zadecydowali o podawaniu go w celu podtrzymania remisji.

Reżim w szpitalu

Paulina raz na dwa miesiące przyjeżdża do szpitala na podanie leku. – W dobie COVID-19 pobyt w szpitalu różni się tym, że wszyscy mamy maseczki, pielęgniarki i lekarze są w fartuchach ochronnych, jeden pacjent od drugiego pozostaje w odległości, są płyny dezynfekcyjne – opowiada Paulina. Dostaje podskórny zastrzyk i jeszcze tego samego dnia wraca do domu. – Rytuksymab występuje w dwóch formach: podskórnej i dożylnej; ta pierwsza jest dużo wygodniejsza, zarówno dla pacjentki, jak dla personelu medycznego, gdyż podanie jest szybsze, dzięki czemu większa liczba chorych może być przyjęta w oddziałach leczenia dziennego. W dobie COVID-19 ma to duże znaczenie. Zalecenia ekspertów, m.in. Amerykańskiego Towarzystwa Hematologii, mówią, że lepiej stosować formę podskórną, ponieważ skraca się czas pobytu w szpitalu. W ramach programów lekowych możemy podawać ten lek w formie podskórnej u chorych na chłoniaka grudkowego oraz chłoniaka rozlanego z dużych limfocytów B. Jest też zarejestrowany u chorych na przewlekłą białaczkę limfocytową, niestety w tym wskazaniu jeszcze nierefundowany w Polsce – mówi prof. Hus.

To tak jak grypa

Z domu Paulina wychodzi tylko na krótki spacer z synkiem. Zawsze w maseczce. Od początku epidemii przestała pracować, wszelkie kontakty ograniczyła do minimum. Zakupy załatwia mąż. Wszyscy bardzo uważają: chorzy onkologicznie są w grupie ryzyka ciężkiego przebiegu COVID-19, a poza tym w przypadku infekcji trzeba by było przerwać leczenie.
A w przypadku Pauliny jego efekty są bardzo dobre. – Nie widać po mnie choroby i myślę, że będzie dobrze, bo przecież po to jest leczenie. Od początku powiedziałam sobie, że „zachorowałam na grypę” i leczę się na grypę, nie dopuszczam do siebie myśli, że mam nowotwór – śmieje się Paulina. Rodzina daje jej siłę.

Prof. Iwona Hus: Wskazówki dla pacjentów hematoonkologicznych:
W czasie epidemii COVID-19 pacjenci powinni przestrzegać zaleceń sanitarnych: konieczna jest samoizolacja, zachowanie dystansu społecznego, noszenie maseczek, częsta dezynfekcja rąk. Również rodzina powinna tego przestrzegać. Zdarza się, że pacjenci myślą, że lepiej zrezygnować z wizyty w szpitalu i „przeczekać” epidemię, jednak to błędne myślenie, bo nowotwór rozwija się niezależnie od epidemii. Tylko lekarz może zdecydować o ewentualnym odroczeniu leczenia. W niektórych przypadkach jest to możliwe, jednak agresywne chłoniaki wymagają leczenia zaraz po rozpoznaniu. Przed wizytą w szpitalu najlepiej skontaktować się telefonicznie z lekarzem lub pielęgniarką. W szpitalu trzeba zwracać uwagę, by kontakt z innymi pacjentami był jak najmniejszy.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 20/2020
Artykuł został opublikowany w 20/2020 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także