Katarzyna Pinkosz: Do czego właściwie sektorowi publicznemu potrzebny jest sektor prywatny? nie lepiej, żeby cała służba zdrowia była państwowa?
Anna Rulkiewicz: Przede wszystkim potrzebny jest polskim pacjentom. Państwo powinno wykorzystać wszelkie możliwości zapewnienia bezpieczeństwa zdrowotnego obywatelom, a współpraca obydwu sektorów temu służy. Polacy coraz częściej korzystają z prywatnych usług medycz- kusję o tym, jak w przyszłości ukształtować system ochrony zdrowia w nych. Wliczając koszty leków, mówimy tu o wydatkach rzędu ok. 40 mld zł rocznie. Sektor niepubliczny przez ostatnie lata rozwinął infrastrukturę, zdobył wiele cennych doświadczeń, ma też odpowiednie zaplecze w postaci wysoko wykwalifikowanej kadry medycznej. To ogromny potencjał, który powinni zauważyć rządzący i umiejętnie wykorzystać.
Jestem przekonana, że możliwych pól współpracy jest wiele, a podmioty prywatne doskonale odnajdą się w roli partnera, który pomoże uzupełnić lukę, jaką mamy dziś w systemie opieki zdrowotnej.
W ramach narodowej debaty na temat zdrowia, zainicjowanej przez Polsce. Istotne jest, by wyznaczyć priorytety i oprzeć je na współpracy wszystkich zainteresowanych sektorów oraz środowisk. Musimy ustalić długofalowy plan działania, który pozwoli na efektywne zagospodarowanie środków - zarówno publicznych, jak i prywatnych.
Jak przekona pani nieprzekonanych i wyjaśni, co prywatna opieka zdrowotna wniosła do polskiego systemu ochrony zdrowia?
Postawiła w centrum uwagi pacjenta i jego potrzeby. Wprowadziła do systemu element konkurencyjności, co sprawiło, że świadczeniodawcy zaczęli się o pacjenta starać. Upowszechniła nowoczesne rozwiązania organizacyjne zwiększające efektywność opieki nad pacjentem. Co ważne, w dobie cyfrowej transformacji przyjęła rolę lidera innowacji i pokazuje, jak można wykorzystać nowe technologie na rzecz zaspokojenia potrzeb zdrowotnych pacjenta. To podmioty prywatne uruchomiły konsultacje telemedyczne, wprowadziły elektroniczny system umawiania wizyt, stworzyły i rozwinęły elektroniczną dokumentację medyczną. Również model skoordynowanej opieki nad pacjentem ma swoje źródła właśnie w sektorze niepublicznym. Pacjent ma możliwość wyboru miejsca leczenia. Sektor prywatny pomaga zapewnić ciągłość świadczeń medycznych - od podstawowej opieki zdrowotnej do wysokospecjalistycznych procedur diagnostycznych i zabiegowych.
Jeśli jednak spyta mnie pani o jedną najważniejszą rzecz, jaką sektor prywatny wniósł do systemu, to odpowiem, że jest to wysoka jakość obsługi pacjenta.
Wspomniała pani o jakości. Jaki tu jest wkład prywatnego sektora?
Cieszę się, że temat jakości w opiece zdrowotnej coraz częściej pojawia się w debacie publicznej. Zgodnie z zapowiedziami jeszcze w tym roku ma trafić do konsultacji publicznych projekt ustawy o jakości w ochronie zdrowia. Rządzący powinni dostrzec w sektorze prywatnym partnera, który od wielu lat wspiera ten kierunek rozoju i chętnie podzieli się swoimi doświadczeniami. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że to placówki niepubliczne wyznaczają dziś standardy w tym zakresie.
W ostatnich latach coraz więcej mówi się o telemedycynie. Jakie usługi już oferujecie w tym zakresie?
Telemedycyna to przyszłość opieki medycznej. Jej znaczenie rośnie, gdyż jesteśmy zmuszeni mierzyć się z problemem dostępności do specjalistów, niesprzyjającymi prognozami demograficznymi oraz rosnącymi kosztami medycznymi. Praktyka pokazuje, że narzędzia telemedyczne pomagają usprawniać opiekę i doskonalić jej jakość. Jest przy tym wygodna dla pacjentów i personelu medycznego, bo daje możliwość realizacji usługi niezależnie od tego, gdzie w danym momencie się znajdują.
W Grupie LUX MED inwestujemy w telemedycynę również po to, by jak najlepiej rozpoznać potrzeby pacjenta jeszcze przed jego wizytą w placówce. Bez telemedycyny nie możemy mówić o rozwoju nowoczesnego modelu skoordynowanej opieki medycznej. Najpopularniejszą formą są dziś konsultacje telefoniczne, za pomocą połączenia wideo lub czatu. Pacjent może tą drogą m.in. przygotować się do badania lub skonsultować wyniki. Telemedycyna pozwala na zdalne monitorowanie stanu zdrowia, prowadzenie rehabilitacji, sporządzenie opisu badań diagnostycznych, opiekę nad starszym pacjentem, zamówienie leku. Dziewięciu naszych pacjentów na dziesięciu, którzy skorzystali z tej zdalnej formy kontaktu, deklaruje, że skorzysta z niej ponownie.
Dzisiaj sektor prywatny bez wątpienia odciąża sektor publiczny. To dzięki podmiotom niepublicznym możemy dziś w dużej mierze mówić o efektywności kosztowej placówek medycznych. Nie musimy jednak wyłącznie działać w trybie doraźnym, a korzyści ze współpracy może być znacznie więcej. Skala potrzeb zdrowotnych powinna nas skłonić do refleksji, czy nie należy wprowadzić zmian na poziomie systemowym.
To znaczy? Ubezpieczenia prywatne?
Powinniśmy uwzględnić większą współodpowiedzialność obywateli za zdrowie. Jednym z takich rozwiązań mogą być dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne. Mają różne formy, a rozwiązania można wprowadzać stopniowo, obserwować efekty i nanosić ewentualne korekty. Istotna jest jednak ich skala. Gdyby np. medycynę pracy rozszerzyć o profilaktykę, to dużo łatwiej można by przygotować podłoże do tego typu systemowych rozwiązań. Wielu pracodawców już dzisiaj dba o zdrowie pracowników. Państwo powinno ich w tym wesprzeć.
Innym dobrym przykładem jest model partnerstwa publiczno-prywatnego w ochronie zdrowia. Z powodzeniem funkcjonuje to w innych krajach. Umowa nakłada na prywatnego świadczeniodawcę obowiązek zaspokojenia określonych potrzeb medycznych danej społeczności przy zagwarantowaniu finansowania publicznego na ten cel.
Inwestor przy tym ściśle przestrzega określonych warunków jakościowych i wydajnościowych, które są integralną częścią umowy. To gwarancja dla obywateli, że ich potrzeby zostaną zaspokojone i zrealizowane na odpowiednio wysokim poziomie. Dla państwa z kolei to przewidywalność budżetu i większa elastyczność działań. Obie strony wnoszą do systemu własne doświadczenia i umiejętności, co przekłada się na większą korzyść dla pacjentów.
Kolejnym przykładem jest outsourcing. Od dawna jest on stosowany w diagnostyce laboratoryjnej i obrazowej. Sektor prywatny dysponuje dziś odpowiednim sprzętem, ma wykwalifikowaną kadrę i technologię. Dzięki temu placówka publiczna, korzystająca z outsourcingu nie musi inwestować swoich środków w sprzęt, gdyż zapewnia go podmiot prywatny.
Dla pacjenta forma własności jest bez znaczenia. Ważna jest jakość opieki i to przez ten pryzmat będzie on oceniał cały system ochrony zdrowia
czy sektor prywatny powinien konkurować z publicznym?
To nie jest tak, że oba modele się wykluczają. Konkurencja jest bardzo dobra dla systemu, jeżeli w ślad za nią idą właściwie zdefiniowane regulacje. Model współpracy powinien opierać się na precyzyjnych wymaganiach, które regulator daje publicznemu i prywatnemu sektorowi, jednocześnie zapewniając właściwy poziom finansowania publicznego, jeśli wymagania są spełnione. W takim modelu to nie instytucje są w centrum uwagi, tylko pacjent.
Dla pacjenta forma własności jest bez znaczenia. Dla niego ważna jest jakość opieki i to przez ten pryzmat będzie on oceniał cały system. Konkurencja wzmacnia jakość, daje pacjentom wybór, zmniejsza marnotrawstwo i daje pole do dynamiczniejszego rozwoju innowacji. Efektywny regulator może zbudować dobre mechanizmy kontrolujące i regulujące rynek, które jednocześnie będą wspierać jego rozwój.
Rola sektora prywatnego nigdy nie została jasno zdefiniowana. uważa pani, że sektor prywatny ma obecnie dobre warunki do rozwoju? Czy jest wykorzystywany przez państwo?
Nie docenia się wystarczająco dorobku ani roli, którą sektor prywatny może odegrać w systemie. A fakty są dziś takie, że naszego państwa nie stać na zabezpieczenie potrzeb zdrowotnych 38 mln obywateli. W interesie pacjenta jest stworzenie lepszych warunków do rozwoju rynku i lepsze wykorzystanie potencjału podmiotów niepublicznych. Do tego potrzeba sprawniejszych mechanizmów kontrolnych. W ostatnim czasie wydaje się, że jeszcze bardziej potrzeba właściwych regulacji, by nie marginalizować inwestycji prywatnych. Dlatego istotne jest, by kontynuować debatę społeczną na temat właściwego modelu odpowiedzialności poszczególnych uczestników systemu.
Sektor prywatny czuje odpowiedzialność za pacjenta? nie jest tak, że jeśli jego leczenie stanie się zbyt drogie, to spadnie ono na system publiczny?
Za naszych pacjentów jesteśmy odpowiedzialni równie mocno jak sektor publiczny. Tutaj nie dopuszcza się kompromisów. Moim zdaniem cel mamy ten sam - zdrowy i zadowolony pacjent, przy jednocześnie potwierdzonej skuteczności leczenia. Wierzę w to, że jesteśmy w stanie budować system wspólnie, bez podziałów, ustalając przy tym reguły, które wszyscy będziemy akceptować. Działać dla dobra pacjenta.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.