• Piotr WłoczykAutor:Piotr Włoczyk

Hiberbiznes

Dodano: 
Kapsuła hibernacyjna
Kapsuła hibernacyjna Źródło: Getty Images/Contributor/Henry Gronskinsky
Branża specjalizująca się w zamrażaniu ludzkich ciał działa od 50 lat i nigdy nie miała się tak dobrze jak dziś.

Minęło pół wieku od śmierci prof. Jamesa Bedforda, pierwszego człowieka, który dał się po śmierci zamrozić w nadziei na wskrzeszenie, wyleczenie i odmłodzenie dzięki postępowi nauki. Dla entuzjastów krioniki (techniki zamrażania ludzkich i zwierzęcych ciał) rocznica jego śmierci to wyjątkowy dzień, który ma nawet swoją nazwę – Bedford Day.

Profesor Bedford, wykładowca psychologii z Uniwersytetu Kalifornijskiego, zmarł 12 stycznia 1967 r. w wieku 73 lat. Cierpiał na raka jąder z przerzutami do płuc. Gdy koniec był już bliski, jego syn skontaktował się z ludźmi, którzy ogłosili, że mają pomysł na pokonanie śmierci.

Cała operacja została zaplanowana z kilkudniowym wyprzedzeniem, pozostało tylko czekać przy łóżku szpitalnym na śmierć profesora. Już po kilku minutach od stwierdzenia zgonu czterech pseudonaukowców opętanych wizją życia wiecznego na ziemi zabrało się do realizacji procedury rodem z kiepskiego filmu science fiction.

Na czele zespołu krioników stał Robert Nelson, na co dzień zajmujący się naprawianiem telewizorów. Nelson był prezesem nowo powołanego Kalifornijskiego Towarzystwa Krionicznego (Cryonics Society of California).

Pierwszym krokiem było wstępne schłodzenie ciała prof. Bedforda za pomocą suchego lodu. Następnie krionicy usunęli ze zwłok większość krwi, wtłaczając w jej miejsce dimetylosulfotlenek. W teorii miało to zakonserwować ciało prof. Bedforda i zabezpieczyć je przed wytworzeniem się w jego organizmie kryształków lodu, które są głównym wrogiem krioników – pojawienie się kryształków prowadzi bowiem do rozrywania komórek. Ostatnim etapem tej procedury było wstawienie zwłok do dewaru, ogromnego termosu wypełnionego ciekłym azotem o temperaturze –196 st. C.

Cały artykuł dostępny jest w 4/2017 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także