Gdy "wolne media" odwróciły wzrok
  • Jan FiedorczukAutor:Jan Fiedorczuk

Gdy "wolne media" odwróciły wzrok

Dodano: 
Tomasz Sommer
Tomasz Sommer Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Jeszcze niedawno podczas prób znowelizowania ustawy medialnej oraz wprowadzenia podatku od reklam największe polskie gazety i telewizje widowiskowo rozrywały szaty, krzycząc o wolności słowa.

Teraz, gdy portal dwutygodnika „Najwyższy Czas!” został z dnia na dzień zablokowany, mainstreamowe media zamilkły. Wolność słowa okazuje się być dostępna tylko dla wybrańców postępowych salonów. Gdy cenzurze podlega ktoś spoza lewicowo- -liberalnej bańki, jest cicho jak makiem zasiał

Blokada serwisu Nczas.com została zignorowana przez przeważającą większość mediów. Nagłe zniknięcie popularnego portalu odnotowały takie serwisy jak Salon24, PCh24 czy Tysol, trudno jednak je uznać za medialną pierwszą ligę pod względem liczby odbiorców. Jeżeli ktoś po dawkę codziennych informacji sięga do TVN24, TVP czy Polsat News, to po prostu nie miał możliwości usłyszeć o sprawie. Podobnie jeżeli zamiast telewizji preferuje słowo pisane w postaci któregoś z największych polskich dzienników (jak „Rzeczpospolita” czy „Gazeta Wyborcza”) albo portali internetowych (Onet, Interia).

Portal DoRzeczy.pl był jednym z nielicznych serwisów, który od razu zainteresował się sprawą i przeprowadził wywiad z redaktorem naczelnym czasopisma Tomaszem Sommerem. Dziennikarz nie miał wątpliwości, że za blokadą serwisu stoją służby. – Niemal ze stuprocentową pewnością mogę stwierdzić, że mamy do czynienia z blokadą ABW – stwierdził.

Artykuł został opublikowany w 9/2023 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także