W liście padają mocne słowa. Autor oskarża liderów opozycji o brak poczucia wspólnotowości. "Panie Biedroń, Panie Hołownia, Panie Kosiniak-Kamysz, Panie Zalewski, Panie Zandberg (kolejność alfabetyczna) i wszyscy pozostali pożal się Boże 'opozycjoniści'. Od kilku dni z rosnącym obrzydzeniem oglądam Was i słucham, jak wspinacie się na szczyty pustej retoryki, żeby wytłumaczyć, dlaczego nie weźmiecie udziału w rocznicowej demonstracji zwoływanej na 4 czerwca" – pisze.
"Jesteście dobrze ubrani; wiecie jak się zachować przed mikrofonem i kamerą; potraficie długo utrzymać na twarzach przylepione uprzejmie uśmiechy; macie gęby pełne pseudopatriotycznych frazesów. A wszystko to służy wyłącznie temu, żeby pokrętnie dać wyraz swojej niechęci do zachowań wspólnotowych" – twierdzi Urbańczyk.
Tusk jest lepszy
Mediawista jest oburzony faktem, że politycy opozycji nie chcą iść pod sztandarami PO. "Macie na względzie tylko swoje własne interesy mierzone w skali partii mniej lub bardziej kanapowych. Boicie się odspawania od swoich stołków, które są może maleńkie, ale własne" – zarzuca autor apelu.
Dalej wykazuje wyższość Donalda Tuska nad pozostałymi liderami formacji opozycyjnych: "Miejcie odwagę przyznać, że boicie się tego strasznego Tuska tak samo, jak Jarosław Kaczyński. On jednak przynajmniej staje w szranki, a Wy próbujecie siedzieć na szczycie barykady, krzycząc, że przecież nogi macie zwrócone w odwrotną stronę".
Na koniec prof. Urbańczyk życzy krytykowanym politykom "smażenia się w piekle – we własnym towarzystwie".
Czytaj też:
"Wy******aj debilu białostocki". Były piłkarz: Będę chciał się przejść, to się przejdę 5 czerwca