Wirus ze statku przedostał się do Europy? Doniesienia o zakażonych

Wirus ze statku przedostał się do Europy? Doniesienia o zakażonych

Dodano: 
Statek wycieczkowy MV Hondius na wodach w pobliżu Wysp Zielonego Przylądka
Statek wycieczkowy MV Hondius na wodach w pobliżu Wysp Zielonego Przylądka Źródło: Wikimedia Commons
Co najmniej 23 pasażerów statku MV Hondius, na którym wybuchła epidemia hantawirusa, opuściło pokład i wróciło do domów w różnych krajach. Przypadki zakażenia wykryto już m.in. w Niemczech, Holandii i Szwajcarii.

Według pasażera, który wciąż znajduje się na pokładzie statku, podróżni nie zdawali sobie sprawy, że zostali narażeni na działanie śmiercionośnego wirusa, gdy 23 kwietnia opuszczali statek podczas postoju na Wyspie Świętej Heleny, maleńkiej wyspie na południowym Atlantyku – podaje "New York Post".

MV Hondius, który płynął z Ushuaia w Argentynie do Republiki Zielonego Przylądka, przewoził 147 osób: 88 pasażerów i 59 członków załogi 23 narodowości. Wycieczkowiec przepłynął południowy Atlantyk, zatrzymując się na Antarktydzie, w Georgii Południowej, na Wyspie Nightingale, w Tristan da Cunha, na Wyspie Świętej Heleny i Wyspie Wniebowstąpienia.

WHO poinformowała, że podróżni prawdopodobnie zakazili się rzadkim szczepem hantawirusa Andes, zdolnym do przenoszenia się z człowieka na człowieka. Ten wariant charakteryzuje się śmiertelnością sięgającą 40 proc. Eksperci uważają, że infekcja prawdopodobnie nie rozprzestrzeni się szeroko, ponieważ hantawirus jest znacznie mniej zaraźliwy niż COVID-19.

Skąd hantawirus wziął się na statku?

Według argentyńskich śledczych, wirusa na pokład mogło przenieść małżeństwo z Holandii. Uważa się, że zostali zakażeni przez gryzonie podczas wycieczki ornitologicznej w mieście Ushuaia w południowej Argentynie kilka dni przed wypłynięciem statku 20 marca.

Oboje już nie żyją: 70-letni mężczyzna zmarł 11 kwietnia, prawie dwa tygodnie przed dokowaniem statku na Wyspie Świętej Heleny. Jego żona, która później również zmarła z powodu zakażenia, zeszła wcześniej na ląd z prawie dwudziestoma innymi pasażerami.

78-letni obywatel Niemiec zmarł później, a co najmniej osiem innych osób nadal podejrzewa się o zakażenie i zachorowało na pokładzie.

Według operatora statku, Oceanwide Expeditions, kilku ciężko chorych pasażerów zostało przekazanych zespołom medycznym w Holandii. Wśród ewakuowanych był lekarz okrętowy, którego stan wcześniej oceniono jako poważny, ale później uległ poprawie.

Zakażeni chorują w Szwajcarii i Holandii. Możliwy przypadek we Francji

Pasażer ze Szwajcarii, który wrócił do domu z żoną, w środę uzyskał pozytywny wynik testu na obecność hantawirusa. Początkowo był hospitalizowany w Zurychu, ale jego pierwszy test dał wynik negatywny, ponieważ wirus może pozostawać w stanie utajonym nawet przez osiem tygodni. Lokalne władze oświadczyły, że "nie ma zagrożenia dla ludności szwajcarskiej".

Francja bada możliwy przypadek zakażenia u osoby, która nie znajdowała się na pokładzie statku. Według wstępnych ocen, do kontaktu mogło dojść podczas lotu z jednym z zakażonych pasażerów.

W Holandii stewardesa z miasta Haarlem trafiła do szpitala z podejrzeniem zakażenia po kontakcie w Johannesburgu z 69-letnią obywatelką Holandii, która później zmarła z powodu wirusa.

Media oceniają, że śledzenie kontaktów rozpoczęło się z opóźnieniem, mimo że sporządzono listę pasażerów, członków załogi i ich kontaktów, którzy opuścili statek w różnych punktach trasy. Według jednego z uczestników rejsu, osoby te schodziły na ląd nieświadome wybuchu epidemii, a WHO zaczęła się z nimi kontaktować dopiero trzy dni temu, mimo że pierwsza osoba zachorowała 6 kwietnia.

Kurs na Teneryfę i co dalej?

Pasażerowie i załoga pozostają na pokładzie w 45-dniowej kwarantannie. Po odmowie wejścia do portu w Republice Zielonego Przylądka, statek wyruszył w środę wieczorem w czterodniową podróż na Wyspy Kanaryjskie. WHO i Oceanwide Expeditions poinformowały, że wycieczkowiec ma zawinąć do hiszpańskiego kurortu na Teneryfie, gdzie podróżni będą mogli zejść na ląd.

Premier Wysp Kanaryjskich Fernando Clavijo wyraził obawy, że pasażerowie mogą rozprzestrzenić wirusa na miejscową ludność. Hiszpańskie władze centralne nazwały to oświadczenie "nieodpowiedzialnym". Stwierdziły, że ryzyko zakażenia ocenia się jako wyjątkowo niskie, a na pokładzie znajduje się 14 obywateli Hiszpanii.

Opracował: Damian Cygan
Źródło: New York Post / El Pais / RTL / Moscow Times
Czytaj także