– Jesteśmy w Pakcie Północnoatlantyckim z państwami, które dysponują bronią atomową. To jest też to sojusznicze zobowiązanie współdziałania i obrony swoich terytoriów przy użyciu wszystkich możliwych sił i środków – oświadczył minister.
Dodał, że "oczywiście jest jakaś hierarchia ich używania". – Nikt nie chce wojny atomowej. To by była rzecz straszna dla całego świata. Odstraszanie i obrona – to jest główna misja NATO, a Polska współpracuje – podkreślił.
– Jeżeli jakiekolwiek decyzje byśmy mieli podejmować, to muszą być to decyzje sojusznicze, w ramach Paktu Północnoatlantyckiego, nie indywidualnie – stwierdził Kosiniak-Kamysz.
Wojska NATO na Ukrainie? Putin grozi wojną atomową
Szef MON był także pytany o słowa prezydenta Rosji Władimira Putina, który w czwartkowym orędziu do Zgromadzenia Federalnego FR ostrzegł przed niebezpieczeństwem konfliktu nuklearnego w razie wprowadzenia wojsk NATO na Ukrainę.
Prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział po poniedziałkowym spotkaniu europejskich przywódców w Paryżu, że nie ma decyzji w sprawie oficjalnego wysłania zachodnich wojsk lądowych na Ukrainę, ale nie wykluczył takiej możliwości w przyszłości. Słowa Macrona wywołały wielkie poruszenie – szereg krajów NATO oświadczyło, że nie rozważa wysłania swoich wojsk na Ukrainę i udziału w wojnie z Rosją.
Kosiniak-Kamysz: Musimy być gotowi na każdy scenariusz
– Rosja była i jest zagrożeniem dla cywilizacji zachodniej. Państwa Unii Europejskiej i NATO muszą być przygotowane na każdy scenariusz. I Polska musi być przygotowana na każdy scenariusz – oświadczył Kosiniak-Kamysz.
Przyznał, że słowa Putina go nie zaskakują. – Są one potwierdzeniem dążeń rosyjskich, które niektórzy przez lata traktowali z przymrużeniem oka, ale okazało się, że trzeba je traktować bardzo poważnie – powiedział szef MON.
Czytaj też:
Premier Czech ujawnia, który przywódca zaproponował wysłanie wojsk na Ukrainę