15 grudnia ub.r. w szkole podstawowej w Kielnie (woj. pomorskie) doszło do sytuacji, która wywołała szerokie poruszenie. Podczas lekcji nauczycielka języka angielskiego zauważyła w sali zawieszkę w kształcie krzyża, która miała zostać powieszona przez uczniów w trakcie jej nieuwagi. Po tym, jak uczniowie odmówili jej zdjęcia, sama usunęła przedmiot i wyrzuciła go do kosza. Jej zdaniem był to element stroju halloweenowego, a nie symbol religijny.
Incydentem zajęła się Prokuratura Rejonowa w Wejherowie, która prowadzi postępowanie dotyczące podejrzenia obrazy uczuć religijnych. 7 stycznia dyrektor szkoły zawiesił nauczycielkę. Jednak komisja dyscyplinarna uznała, że na tym etapie nie ma podstaw do dalszego odsuwania jej od pracy.
Afera o krzyż w szkole w Kielnie
Według relacji części uczniów i ich rodziców, w szkole od dłuższego czasu trwał konflikt dotyczący obecności krzyża w sali lekcyjnej. Po tym, jak ten kilkukrotnie znikał, uczniowie mieli zawiesić przyniesiony przez siebie plastikowy krzyż. W czasie jednej z lekcji nauczycielka miała zażądać od ucznia jego zdjęcia, a kiedy ten odmówił, sama miała zdjąć krzyż i wrzucić go do kosza na śmieci. Z jej ust miał przy tym paść obraźliwy komentarz, czemu sama pedagog zaprzecza.
Uczniowie i ich rodzice wskazują, że od września ub.r. co najmniej trzykrotnie dochodziło do sytuacji, w których krzyż znikał ze ściany w niejasnych okolicznościach. Dzieci za każdym razem chciały jego ponownego zawieszenia i przynosiły kolejny egzemplarz.
"To krzywdzące i nieprawdziwe"
W rozmowie z portalem opoka.org.pl Ludwika Krause-Oczk, nauczycielka religii i języka kaszubskiego z Kielna, opowiedziała o trwającym w szkole sporze. – O Kielnie i obronie krzyża już raz było głośno. W szkolnej kronice mamy zapis, że w czasach komunizmu, gdy nakazano usuwać symbole religijne ze szkół, jedna z kobiet weszła do budynku przez okno i potajemnie zawiesiła krzyż. Mówię o tym, bo to pokazuje, jak ogromną wartość ma dla nas, Kaszubów krzyż. To także element tożsamości i kultury – wskazała.
– Boli mnie, gdy w mediach mówi się, że dzieci "bawiły się krzyżem" albo zrobiły nauczycielce psikusa. To krzywdzące i nieprawdziwe – stwierdziła katechetka, odnosząc się do wydarzeń z 15 grudnia ub.r. Jak podkreśliła, jest dumna z uczniów.
Według jej relacji, jedna z uczennic miała usłyszeć od nauczycielki języka angielskiego: "Nie jestem osobą wierzącą, mogę ten krzyż zdjąć".
– Nawet jeśli krzyż zawiesiły dzieci, nie było w tym niczego uchybiającego jego godności. Wisiał wysoko i z szacunkiem. Jeśli użyto innego krzyża, być może takiego, jaki był dostępny, to również nie była profanacja. Krzyż, nawet jeśli pochodził od elementu stroju, nadal pozostaje znakiem i symbolem – a symbole wymagają szacunku – mówiła.
Czytaj też:
Spór o krzyż w Kielnie. Nowacka uderza w prawicę: Rozdmuchali sprawę
