Wobec pedagog wszczęto postępowanie dyscyplinarne, a pod szkołą zorganizowano protest z udziałem polityków Konfederacji Korony Polskiej oraz mieszkańców i rodziców uczniów.
Nowacka: Publiczne osądzanie nauczycielki nie pomaga
Do sprawy ponownie odniosła się minister edukacji Barbara Nowacka. W rozmowie z Wirtualną Polską podkreśliła, że publiczne osądzanie nauczycielki przed wyjaśnieniem wszystkich okoliczności nie pomaga ani uczniom, ani lokalnej społeczności. Zwróciła też uwagę na presję, jaką wywołują demonstracje organizowane pod szkołą. – Organizowanie demonstracji pod szkołą, z udziałem dzieci i w obecności mediów nie pomaga nikomu – dokłada jedynie ogromnej presji nauczycielom, uczniom i rodzicom. W centrum tej sytuacji są szkoła i nauczycielka, które dziś przede wszystkim potrzebują wsparcia, spokoju i poczucia bezpieczeństwa, a nie publicznych ocen i emocjonalnych reakcji – oceniła Nowacka.
Minister skrytykowała również falę agresywnych komentarzy, które spadły na nauczycielkę po nagłośnieniu sprawy. – Hejt, który wylał się na nauczycielkę ze strony części polityków i środowisk kościelnych, jest czymś głęboko smutnym i zawstydzającym dla instytucji, które powinny stać na straży odpowiedzialności, empatii i dialogu, a nie publicznego napiętnowania – dodała. Jednocześnie Nowacka przypomniała, że postępowanie w tej sprawie prowadzi Rzecznik Dyscyplinarny dla Nauczycieli przy Wojewodzie Pomorskim. Jej zdaniem teraz najważniejsze są spokój i wzajemny szacunek.
Nowacka oskarża środowiska prawicowe
Nowy zwrot w sprawie nastąpił po wypowiedzi samej nauczycielki. Pedagog przyznała w TVN24, że rzeczywiście wyrzuciła do kosza krzyż, jednak – jak tłumaczy – nie był to symbol wiary chrześcijańskiej, lecz plastikowa zabawka przypominająca element halloweenowego przebrania. Zdjęcia mające potwierdzać tę wersję zdarzeń policja przekazała stacji TVN24. – Jestem nauczycielką, osobą tolerancyjną. Szanuję innych ludzi, w tym ich wiarę. W życiu nie wyrzuciłabym do kosza czegoś, co jest dla innej osoby przedmiotem czci – zapewniła nauczycielka, przepraszając jednocześnie, jeśli ktoś poczuł się urażony.
Barbara Nowacka oceniła, że nowe wyjaśnienia rzucają na sprawę inne światło. – Wyjaśnienia przedstawione przez nauczycielkę z Kielna rzuciły inne światło na sprawę i sprawiły, że jej odbiór jest dziś inny. Tym bardziej haniebne jest to, że część środowisk prawicowych oraz Episkopat zamiast dać czas na spokojne wyjaśnienie wszystkich okoliczności, uczyniły z tej sytuacji głośny spór społeczny i polityczny – podsumowała minister edukacji.
Czytaj też:
Bronimy uczniów, którzy walczyli o krzyżCzytaj też:
Nauczycielka zdjęła krzyż i wyrzuciła do kosza. Abp Wojda o skandalu w szkole
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
