Spór o krzyż w Kielnie. Nowacka uderza w prawicę: Rozdmuchali sprawę

Spór o krzyż w Kielnie. Nowacka uderza w prawicę: Rozdmuchali sprawę

Dodano: 
Minister edukacji narodowej Barbara Nowacka na posiedzeniu rządu w KPRM w Warszawie
Minister edukacji narodowej Barbara Nowacka na posiedzeniu rządu w KPRM w Warszawie Źródło: PAP / Szymon Pulcyn
Sprawa nauczycielki z Kielna, która miała zdjąć krzyż ze ściany i wrzucić go do kosza na oczach uczniów, w krótkim czasie wywołała ogromne emocje.

Wobec pedagog wszczęto postępowanie dyscyplinarne, a pod szkołą zorganizowano protest z udziałem polityków Konfederacji Korony Polskiej oraz mieszkańców i rodziców uczniów.

Nowacka: Publiczne osądzanie nauczycielki nie pomaga

Do sprawy ponownie odniosła się minister edukacji Barbara Nowacka. W rozmowie z Wirtualną Polską podkreśliła, że publiczne osądzanie nauczycielki przed wyjaśnieniem wszystkich okoliczności nie pomaga ani uczniom, ani lokalnej społeczności. Zwróciła też uwagę na presję, jaką wywołują demonstracje organizowane pod szkołą. – Organizowanie demonstracji pod szkołą, z udziałem dzieci i w obecności mediów nie pomaga nikomu – dokłada jedynie ogromnej presji nauczycielom, uczniom i rodzicom. W centrum tej sytuacji są szkoła i nauczycielka, które dziś przede wszystkim potrzebują wsparcia, spokoju i poczucia bezpieczeństwa, a nie publicznych ocen i emocjonalnych reakcji – oceniła Nowacka.

Minister skrytykowała również falę agresywnych komentarzy, które spadły na nauczycielkę po nagłośnieniu sprawy. – Hejt, który wylał się na nauczycielkę ze strony części polityków i środowisk kościelnych, jest czymś głęboko smutnym i zawstydzającym dla instytucji, które powinny stać na straży odpowiedzialności, empatii i dialogu, a nie publicznego napiętnowania – dodała. Jednocześnie Nowacka przypomniała, że postępowanie w tej sprawie prowadzi Rzecznik Dyscyplinarny dla Nauczycieli przy Wojewodzie Pomorskim. Jej zdaniem teraz najważniejsze są spokój i wzajemny szacunek.

Nowacka oskarża środowiska prawicowe

Nowy zwrot w sprawie nastąpił po wypowiedzi samej nauczycielki. Pedagog przyznała w TVN24, że rzeczywiście wyrzuciła do kosza krzyż, jednak – jak tłumaczy – nie był to symbol wiary chrześcijańskiej, lecz plastikowa zabawka przypominająca element halloweenowego przebrania. Zdjęcia mające potwierdzać tę wersję zdarzeń policja przekazała stacji TVN24. – Jestem nauczycielką, osobą tolerancyjną. Szanuję innych ludzi, w tym ich wiarę. W życiu nie wyrzuciłabym do kosza czegoś, co jest dla innej osoby przedmiotem czci – zapewniła nauczycielka, przepraszając jednocześnie, jeśli ktoś poczuł się urażony.

Barbara Nowacka oceniła, że nowe wyjaśnienia rzucają na sprawę inne światło. – Wyjaśnienia przedstawione przez nauczycielkę z Kielna rzuciły inne światło na sprawę i sprawiły, że jej odbiór jest dziś inny. Tym bardziej haniebne jest to, że część środowisk prawicowych oraz Episkopat zamiast dać czas na spokojne wyjaśnienie wszystkich okoliczności, uczyniły z tej sytuacji głośny spór społeczny i polityczny – podsumowała minister edukacji.

Czytaj też:
Bronimy uczniów, którzy walczyli o krzyż
Czytaj też:
Nauczycielka zdjęła krzyż i wyrzuciła do kosza. Abp Wojda o skandalu w szkole


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: Wirtualna Polska / DoRzeczy.pl
Czytaj także