Warzecha o przedsięwzięciu Trzaskowskiego: Dlatego te pomysły są chore

Warzecha o przedsięwzięciu Trzaskowskiego: Dlatego te pomysły są chore

Dodano: 
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski Źródło: PAP / Rafał Guz
"Jeśli są problemy z jakąś grupą ludzi, to sposobem ich rozwiązania nie może być zakazywanie wszystkim robienia czegoś" – zwraca uwagę Łukasz Warzecha, odnosząc się do inicjatywy zakazu sprzedaży alkoholu w nocy.

W ubiegłym tygodniu prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski przedstawił projekt uchwały wprowadzającej nocny zakaz sprzedaży alkoholu na terenie całego miasta, z wyjątkiem Lotniska Chopina. W czwartek radni przystąpili do prac nad nim. Trzaskowski opublikował na X wpis, w którym ogłosił przejście do drugiego etapu. Publicysta "Do Rzeczy" Łukasz Warzecha negatywnie ocenił tę inicjatywę, wskazując kilka argumentów.

Warzecha: Fala populistycznego paternalizmu i zamordyzmu

"Jeśli nie zostanie powstrzymana ta fala populistycznego paternalizmu i zamordyzmu, za dekadę będziemy żyć w państwie, gdzie w imię zdrowia i bezpieczeństwa nie będzie wolno pierdnąć na ulicy. I to jest podstawowy powód, dla którego te pomysły są chore. Jeśli są problemy z jakąś grupą ludzi, to sposobem ich rozwiązania nie może być zakazywanie wszystkim robienia czegoś" – podkreślił dziennikarz.

Publicysta ocenił, że tego typu projekty odwołują się do emocji ludzi, co nie jest dobre. "Jeśli zapobieganie wycinkowym negatywnym skutkom dostępu do jakiegoś produktu czy wolności działania wymaga pieniędzy – to taki jest koszt wolności obywateli i ten koszt trzeba ponosić. Zakaz nocnej sprzedaży alkoholu ma taki sam sens jak zakaz jazdy samochodem w deszczu, bo wtedy jest więcej wypadków. No, a leczenie ofiar wypadków kosztuje. Nie muszę natomiast chyba tłumaczyć, że aby to pojmować, trzeba myśleć, a nie kierować się emocjami. Natomiast populizm nie byłby populizmem, gdyby odwoływał się do logiki, nie do emocji" – czytamy we wpisie Warzechy.

Kontekst statystyk

Warzecha napisał, że argument Trzaskowskiego mówiący o blisko 40-procentowym spadku liczby interwencji Policji w Śródmieściu i Pradze-Północ jest wzięty z sufitu. Dlaczego? "Przede wszystkim okres jest o wiele za krótki i obejmuje miesiące surowej zimy" – wskazał publicysta. "Jakiekolwiek dane (nie, żeby mogły przeważyć nad argumentem wolnościowym) może brać pod uwagę najwcześniej po roku i to mając solidne punkty odniesienia, a także bardzo uważnie przyglądając się statystyce kontekstowej, bo jak wskazywała Warsaw Enterprise Institute – w Krakowie może spadła liczba interwencji na ulicach, ale za to wzrosła liczba interwencji w domach" – dodał.

Zakaz sprzedaży alkoholu w części Warszawy

Przypomnijmy, że zakaz sprzedaży alkoholu w nocy w części Warszawy wprowadzono jesienią ubiegłego roku po tym, jak w Koalicji Obywatelskiej doszło do wewnętrznej awantury. Miejscy radni Koalicji Obywatelskiej mieli naciskać na  Trzaskowskiego, by wycofał się z propozycji obejmującej całe miasto, a potem, gdy skrytykował ich premier Donald Tusk, zagłosowali za pilotażem w dwóch dzielnicach. Zakaz w stolicy objął tym samym Śródmieście i Pragę-Północ.

Czytaj też:
Jest decyzja policji w sprawie Gasiuk-Pihowicz. "W Polsce Tuska jest nadczłowiekiem?"
Czytaj też:
Prezydent zawetował kolejną regulację. Nerwowa reakcja Sikorskiego

Opracował: Grzegorz Grzymowicz
Źródło: X
Czytaj także