Były oficer wywiadu: Czestnych jest dla rosyjskich struktur idealnym nośnikiem

Były oficer wywiadu: Czestnych jest dla rosyjskich struktur idealnym nośnikiem

Dodano: 
Siedziba konsulatu Federacji Rosyjskiej w Gdańsku
Siedziba konsulatu Federacji Rosyjskiej w Gdańsku Źródło: PAP / Adam Warżawa
Sprawa Swietłany Czestnych nie jest "aferą towarzyską" marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego – podkreśla ppłk Maciej Korowaj, były oficer wywiadu wojskowego.

W ostatnich tygodniach opinia publiczna żyje tematem wschodnich powiązań marszałka Sejmu. "Sprawa Swietłany Czestnych nie jest 'aferą towarzyską' marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Pokazuje lukę systemową: jak łatwo człowiek osadzony w rosyjskim ekosystemie może wślizgnąć się we wrażliwe punkty polskiego życia publicznego" – mówi "Rzeczpospolitej" ppłk Maciej Korowaj, były oficer wywiadu wojskowego.

Wojskowy zauważa, że Czestnych latami budowała "bezpieczną, miękką biografię: ekspertka od sztuki, główny ekspert Rosyjskiego Aukcyjnego Domu (RAD) w Petersburgu, książki o dawnych rezydencjach, obecność w branżowych mediach. RAD, w którym od lat pracuje, nie jest zwykłym antykwariatem – to federalny dom aukcyjny powołany decyzją rządu, narzędzie obrotu majątkiem państwowym, komunalnym i bankowym Federacji Rosyjskiej, głęboko wpięte w świat urzędników, bankierów, ludzi służb specjalnych na emeryturze". Jak mówi Korowaj, w takim środowisku granice między biznesem wiedzą operacyjnie użyteczną dla państwa "praktycznie nie istnieje". Jak wskazuje, nazwiska, konflikty, słabości – wszystko przepływa do służb.

"Studium przypadku"

"Kiedy taka osoba pojawia się w Polsce – nie jako turystka, ale partnerka jednego z głównych polityków i inwestorka w hotel w Spale – opowieść z poziomu 'romansu z Rosjanką' zamienia się w studium przypadku" – podkreśla były oficer wywiadu wojskowego.

"Raport bieżący spółki Muza z 21 listopada 2019 r. opisuje warunkową umowę sprzedaży 25/140 udziału w nieruchomości w Spale za 2,5 mln zł brutto. To nie jest kieszonkowe, ale też nie jest suma, której nie może zgromadzić ktoś, kto przez dekadę obraca drogimi dziełami sztuki i obsługuje zamożnych kolekcjonerów; równie dobrze może to być skumulowany kapitał rodzinny, dochody z prowizji, wreszcie kredyt lub pożyczka. Z punktu widzenia kontrwywiadu ta kwota nie jest dowodem winy, ale jest sygnałem: tu trzeba zadać kilka prostych pytań o źródło środków i o to, co za tą transakcją stoi. Ja nie odpowiem na pytanie, czy te pieniądze były z FSB, ale moim zdaniem ignorowanie takiego sygnału jest nieodpowiedzialnością" – dodaje Korowaj.

Czytaj też:
"Trudno jest dyskutować z głupotą". Czarzasty uderza w Nawrockiego
Czytaj też:
"Odwracanie kota ogonem". Posłanka PiS o Czarzastym i Cenckiewiczu

Źródło: rp.pl
Czytaj także