Gdy w latach 90. Polacy tłoczyli się w blaszanych pawilonach i wilgotnych piwnicach, by w stosach ubrań z zachodnich zrzutów znaleźć cokolwiek nadającego się do noszenia, powód popularności takich sklepów był jeden. Z badań CBOS wynika, że jeszcze w 2008 r. aż 69 proc. z nas jednoznacznie kojarzyło odzież używaną z biedą i niedostatkiem. Trzynaście lat później, w roku 2021, odsetek ten stopniał do zaledwie 29 proc. Najnowsze badania wskazują, że jeszcze przed końcem bieżącej dekady co trzeci kupowany przez Polaków element odzieży będzie pochodził z rynku wtórnego, a nasz stosunek do rzeczy używanych zmienił się diametralnie. Obecnie kupowanie rzeczy z drugiej ręki nie kojarzy nam się z niedostatkiem lub z przesadną oszczędnością. Przestało być powodem do zakłopotania. Wręcz przeciwnie. Aż 84 proc. badanych uważa korzystanie z produktów używanych za przejaw zaradności.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
