Mocno międzynarodowy finisz kampanii wyborczej na Węgrzech, w którym uczestniczą aktorzy, a nawet służby z różnych krajów, próbując przechylić szalę zwycięstwa na jedną ze stron, potwierdza, że Budapeszt stał się kluczowym elementem mozaiki geopolitycznej regionu, z konsekwencjami w skali europejskiej, a nawet, choć jedynie pośrednio – światowej. Naddunajskie państwo z niespełna 10 mln mieszkańców po 16 latach nieprzerwanych rządów Viktora Orbána wyrosło, mimo kontrowersji, na lokalnego lidera, którego pozycja – najpierw w związku z kryzysem imigracyjnym, następnie w kwestii wojny rosyjsko-ukraińskiej, a szerzej ujmując: w kwestii bilansowania stosunków międzynarodowych w dobie rywalizacji mocarstw – stała się przyczynkiem do budowy szerszych porozumień i koalicji, i to właśnie dlatego walka o władzę w Budapeszcie na następne cztery lata jest tak zażarta, z udziałem zagranicznych graczy.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
