Informacje o incydencie przekazał ambasador Polski w Rosji Krzysztof Krajewski, który brał udział w wydarzeniu.
Wznosili okrzyki i trzymali transparenty
Do zdarzenia doszło w miejscu katastrofy z 2010 roku, gdzie delegacja polska – wraz z przedstawicielami Polonii – składała kwiaty i oddawała hołd 96 ofiarom tragedii. Jak relacjonował Krajewski w rozmowie z RMF FM, grupa około dziesięciu osób pojawiła się w rejonie miejsca upamiętnienia i próbowała sprowokować uczestników. – Rosjanie wznosili okrzyki i trzymali transparenty – mówił dyplomata. Jak dodał, "podważali wszystko, również w kontekście wojny na Ukrainie. Padały już znane mi hasła, że Polska jest sponsorem terroryzmu, że fałszujemy historię".
Ambasador podkreślił również, że działania te miały charakter prowokacyjny. – Bezskutecznie liczyli na reakcję uczestników obchodów rocznicowych – zaznaczył. Krajewski ocenił także, że nie była to spontaniczna akcja. – To są młodzi ludzie, niektórzy bardzo zawstydzeni, chowający swoje twarze za kominiarkami. Cóż, zorganizowana grupa tzw. aktywistów i tzw. dziennikarzy, którzy z dziennikarstwem nie mają nic wspólnego – powiedział. Nagrania ze zdarzenia, które pojawiły się w sieci, potwierdzają napiętą atmosferę. Słychać na nich, jak ambasador zwraca się do zakłócających słowami: "zostawcie nas w spokoju".
Próbowali ugodzić w powagę miejsca
Do podobnych incydentów doszło tego samego dnia również podczas uroczystości w Katyniu. Jak poinformowała Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Moskwie w swoim wpisie w mediach społecznościowych, na terenie Polskiego Cmentarza Wojennego pojawiła się "grupa aktywistów, którzy wznosili nieprzyjazne hasła, próbując ugodzić w powagę miejsca i historyczną prawdę o zbrodni".
We wpisie podkreślono, że mimo zakłóceń delegacja oddała hołd ofiarom Zbrodni Katyńskiej, a główne uroczystości przebiegły zgodnie z planem.
Czytaj też:
"Trwamy w zadumie i pamięci". Ambasada USA opublikowała pamiątkowy wpisCzytaj też:
Rocznica katastrofy smoleńskiej. Prezydent Nawrocki upamiętnił ofiary
