Bosak: Naszym sojusznikiem jest Ameryka, a nie jej aktualny prezydent

Bosak: Naszym sojusznikiem jest Ameryka, a nie jej aktualny prezydent

Dodano: 
Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak w Sejmie
Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak w Sejmie Źródło: PAP / Leszek Szymański
Z Krzysztofem Bosakiem, wicemarszałkiem Sejmu, prezesem Ruchu Narodowego, jednym z liderów Konfederacji rozmawia Ryszard Gromadzki.

RYSZARD GROMADZKI: Polska jest na progu wojny? Odwołuję się do wypowiedzi przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, abp. Tadeusza Wojdy, który w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej stwierdził, że „istnieją obawy, że wojna dotrze do Polski. Co jest zrozumiałe”. Arcybiskup Wojda dodał, że Kościół nie stoi biernie, czekając na rozwój wydarzeń, lecz czynnie, we współpracy z MSWiA oraz MON, przygotowuje się na kryzysowe scenariusze. O jakiej wojnie, panie marszałku, mówi przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski?

KRZYSZTOF BOSAK: Myślę, że ta wypowiedź jest niezręczna i wynika z braku doświadczenia przedstawicieli Episkopatu w mówieniu o kwestiach bezpieczeństwa, obronności, spraw strategicznych i polityki międzynarodowej. Wiem, jaka może być geneza tej wypowiedzi. Według mojej wiedzy przedstawiciele Kościoła zostali zaproszeni przez administrację rządową do rozmów dotyczących podnoszenia świadomości w obszarze obrony cywilnej, a więc wzmacniania bezpieczeństwa państwa poprzez budowanie kompetencji i zasobów w zakresie obrony cywilnej. Sam ruch włączenia różnych zrzeszeń społecznych, w tym Kościoła katolickiego, do budowania obrony cywilnej uważam za sensowny. Natomiast widać, że zrobił on na tyle duże wrażenie na przedstawicielach Episkopatu, że niektórzy z nich potraktowali go jako bezpośredni sygnał, że Polska może być objęta wojną.

Słowa mają moc. Nie sądzi pan, że oceny, którymi podzielił się w wywiadzie dla PAP abp Wojda, mogą podsycać niepokój w społeczeństwie? Ludzie oczekują od Kościoła innego przekazu, w którego centrum powinny być nadzieja i pokój.

Sytuacja, w której za naszą wschodnią granicą toczy się wojna, Polska zaś jest głównym korytarzem wsparcia materiałowego i logistycznego Ukrainy w jej konflikcie zbrojnym z Rosją, a jednocześnie wybucha kolejna wojna na Bliskim Wschodzie, tymczasowo zawieszona rozejmem, jest dla wszystkich nowa. Wydaje mi się, że nie ma w Polsce żadnej grupy, może poza weteranami misji zagranicznych, która byłaby do tej sytuacji w pełni mentalnie i kompetencyjnie przygotowani. Dlatego uważam, że powinniśmy zachować duży spokój i odpowiedzialność, ale też odrobinę wyrozumiałości dla siebie nawzajem. Także wtedy, kiedy ktoś pomyli budowanie obrony cywilnej z przygotowaniami do wojny, dlatego że uczymy się nowych rzeczy jako społeczeństwo, jako cały ekosystem bezpieczeństwa państwowego.

À propos ekosystemu bezpieczeństwa państwowego, co ma na celu kolejne przedłużenie zamknięcia przestrzeni powietrznej nad wschodnią Polską? Czy może to mieć związek z atakami ukraińskich dronów na rosyjskie porty na Morzu Bałtyckim, do których doszło w ostatnim czasie?

Jako członkowie prezydium Sejmu i liderzy partii politycznych nie otrzymaliśmy w tej sprawie żadnych informacji od rządu, więc jesteśmy zdani, podobnie jak wszyscy, wyłącznie na domysły. Jeśli chodzi o problemy w przestrzeni powietrznej przy naszej wschodniej granicy, to w tej chwili mamy przynajmniej cztery takie wyzwania. Po pierwsze, mam na myśli drony przemytnicze pojawiające się znad terenu Białorusi w kierunku Polski. Być może są to drony mające dwie funkcje, oprócz przemytniczej testują także sposoby reagowania naszego systemu obronnego, zdolności detekcji, zestrzeliwania czy śledzenia celów. Drugim problemem są zabłąkane środki bojowe czy to rosyjskiej, czy ukraińskiej obrony przeciwrakietowej. Trzeci stanowią ewentualne rosyjskie drony bojowe skierowane w stronę Polski. Czwartym wyzwaniem mogą być ukraińskie drony, które, jak słyszymy z doniesień medialnych, Ukraina może chcieć kierować ponad naszą granicą. Uważam, że w tym ostatnim przypadku sprawa powinna być postawiona jasno przez państwo polskie, iż nie ma naszej zgody na wykorzystywanie naszego terytorium jako zaplecza dla bezpośrednich działań zbrojnych, bo to jest wciąganie nas do wojny.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Rozmawiał: Ryszard Gromadzki
Czytaj także