Gra premierem Polski
  • Rafał A. ZiemkiewiczAutor:Rafał A. Ziemkiewicz

Gra premierem Polski

Dodano: 
Donald Tusk, Friedrich Merz i Emmanuel Macron
Donald Tusk, Friedrich Merz i Emmanuel Macron Źródło: PAP/EPA / MALTON DIBRA
Dlaczego szef polskiego rządu poddaje się międzynarodowej tresurze i przy każdej okazji wychodzi naprzeciw oczekiwaniom tak źle go traktujących patronów? Bo zagonił się w ślepy zaułek, z którego nie widać innego wyjścia niż, jak w roku 2014, nominacja na jakąś unijną posadę.

Na pierwszy rzut oka kolejne wypowiedzi Donalda Tuska, dotyczące naszej polityki zagranicznej, wydają się pozbawione sensu. Tak też są potocznie odbierane, bo premier w swej długiej karierze przyzwyczaił wszystkich do, najdelikatniej mówiąc, braku konsekwencji. Był już przecież zwolennikiem resetu z Rosją „taką, jaka ona jest”, oskarżającym Jarosława Kaczyńskiego o to, że skłóca nas z tym mocarstwem swą rusofobią i „obsesjami smoleńskimi”, a potem czołowym wrogiem Władimira Putina uporczywie wpierającym związki z Putinem temu samemu Kaczyńskiemu, był gorącym zwolennikiem otwarcia na migrantów i relokantów, nazywającym płot na granicy „największą zbrodnią rządów PiS”, by przeistoczyć się w obrońcę granic, który „żywe torpedy Putina i Łukaszenki” powstrzymuje nie byle płotem, ale „Tarczą Wschód”, zgoła polską Linią Maginota… Przykłady jego wolt można by mnożyć w nieskończoność.

Co prawda, nigdy jeszcze nie zmieniał Tusk zdania tak szybko. Niemal na jednym oddechu ogłasza, że Rosja napadnie na kraje NATO „raczej w perspektywie miesięcy niż lat” oraz że USA nie są dla nas wiarygodnym sojusznikiem i nie wierzymy, by wywiązały się ze swoich traktatowych zobowiązań. Nie trzeba chyba tłumaczyć, że jeśli napaść Rosji jest istotnie perspektywą miesięcy, to podważanie wiarygodności głównego gwaranta bezpieczeństwa w Europie jest albo skończoną głupotą, albo świadomym przygotowywaniem psychologicznym Polaków do kapitulacji, w duchu jednej z ulubionych tez sowieckiej propagandy z czasów PRL: „Zachód zawsze was zdradzi, jak w czasie drugiej wojny”. Co prawda, zaraz po takim podważeniu wiarygodności sojusznika zapewnia Tusk, że „nikt nie jest bardziej proamerykański od niego”, ale łączy to z wiernopoddańczą deklaracją wobec UE, że „nigdy nie pozwoli” na podważanie europejskiej solidarności, o co niedwuznacznie oskarża właśnie Amerykanów. Owym podważaniem ma być oczywiście stwarzanie Polakom pokusy zaproszenia do siebie 5 tys. amerykańskich żołnierzy, których wycofanie z Niemiec ogłosił Donald Trump, oburzony skrytykowaniem przez kanclerza Niemiec amerykańskiego uderzenia na Iran jako działania bez planu i bez liczenia się z konsekwencjami dla sojuszników. Choć owa zapowiedź Trumpa (większości komentatorów umknęło, że chodzi o dodatkowy kontyngent, przysłany do Niemiec w roku 2022, po „pełnoskalowej” agresji Rosji wobec Ukrainy) nie zawierała informacji, gdzie mają być amerykańscy żołnierze przeniesieni, Tusk natychmiast pośpieszył z deklaracją, że polski rząd ich u siebie nie chce. Słowa „nie powinniśmy jako państwo podbierać amerykańskich żołnierzy Niemcom” wzbudziły zdumienie, bo to, że chcemy jak najliczniejszego amerykańskiego kontyngentu nad Wisłą, było bodaj jedyną kwestią, w której rząd mówił jednym głosem z PiS, a na dodatek, sam przecież właśnie zapowiedział Tusk rosyjską napaść w perspektywie miesięcy!

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Księgarnia Do RzeczyKsiążki Rafała A. Ziemkiewicza
można kupić w Księgarni Do RzeczyZapraszamy
Czytaj także