Pełniący obowiązki rzecznika Pentagonu Joel Valdez, odpowiadając na pytania korespondenta "Faktów" TVN Marcina Wrony, przekazał, że decyzja "następuje po pełnym, wielowarstwowym procesie", obejmującym konsultacje z dowództwem sił USA w Europie (EUCOM). Dodał, że "nie była to nieoczekiwana, nagła decyzja".
Według wcześniejszych doniesień mediów, Pentagon miał anulować planowaną rotację około 4 tys. żołnierzy amerykańskiej brygady pancernej z Fort Hood w Teksasie do Polski. Reuters podał, że decyzja wywołała krytykę części kongresmenów oraz obawy o przyszłość amerykańskiego zaangażowania wojskowego w Europie.
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił, że "nie została podjęta żadna decyzja o zmniejszeniu zaangażowania USA w Polsce". Podkreślił, że Warszawa pozostaje w stałym kontakcie z Departamentem Obrony i dowództwem sił amerykańskich.
Tusk: Lepszego sojusznika Ameryka nigdzie nie znajdzie
Premier Donald Tusk, który w poniedziałek (18 maja) wziął udział w uroczystości podpisania umowy na budowę trzeciego na świecie oraz jedynego w Europie centrum serwisowego silników amerykańskich czołgów Abrams w Dęblinie, powiedział, że USA zawsze mogą liczyć na Polskę i że "lepszego sojusznika Ameryka nigdzie nie znajdzie".
– Liczę, że wszystkie niedomówienia zostaną w najbliższych dniach wyjaśnione – oświadczył z kolei Kosiniak-Kamysz.
Wojska USA w Polsce
Według doniesień prasowych, decyzja Pentagonu wpisuje się w szerszy plan redukcji części sił USA w Europie. Na początku maja ogłoszono wycofanie około 5 tys. żołnierzy z Niemiec. Donald Trump miał w ten sposób ukarać Berlin za krytykę ataku na Iran.
Obecnie nad Wisłą stacjonuje około 10 tys. amerykańskich żołnierzy, głównie w ramach obecności rotacyjnej. W Niemczech przebywa ponad 38 tys. żołnierzy USA. W całej Europie jest ich ok. 80 tys.
Czytaj też:
Nocne rozmowy z Tuskiem, Nawrockim i USA. Szef MON ujawnia
