W czasach gdy macierzyństwo wywołuje przestrach u tych, którzy chcą „bezpiecznego seksu”, są jeszcze młode Amerykanki, które znajdują powołanie i satysfakcję w rodzinie. Szukały one potwierdzenia sensu swego wyboru i znalazły je w występach Hanny Harper. Największy dotąd rozgłos zdobyła jej piosenka „String Cheese”: „Po raz trzeci podgrzewam poranną kawę. W TV Miss Rachel z ulubioną rymowanką, samochodziki Hot Wheels i małe ludziki pod stopami i płaczące niemowlęta: istny chaos. Nie tracę jednak chwili, zawsze wiedziałam, że osiem godzin w pracy to nie dla mnie, tyle że ja mam stale nadgodziny. Nie wiedziałam, że tak będą wyglądać moje lata dwudzieste, ale oni mnie uratowali, zanim zdążyłam zmarnować sobie życie. Czasem chce mi się płakać i uciec i skryć się, ale wtedy martwiłabym się o nich. Kiedy już mam dosyć z wyczerpania, wspinają się na tapczan i mówią: »Mamo, czy możesz mi otworzyć ten serek?«. Więc się uśmiecham, pocieszam się, że spełniam ich potrzeby, bo bycie ich mamą to moje powołanie”.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
