Jak podało Dowództwo Centralne Stanów Zjednoczonych (CENTCOM), amerykańskie siły "skutecznie odparły" serię irańskich ataków rakietowych i dronowych wymierzonych w cele w Zatoce Perskiej. Według wojska, wszystkie pociski skierowane przeciwko amerykańskim i sojuszniczym obiektom zostały przechwycone lub nie osiągnęły celów.
CENTCOM powiadomił, że Iran wystrzelił pociski balistyczne oraz bezzałogowce w kierunku obiektów w Bahrajnie, Kuwejcie i innych państwach regionu. Amerykańskie dowództwo przekazało, że w wyniku ataków nie odnotowano ofiar wśród personelu USA. Część pocisków została zestrzelona przez amerykańskie i bahrajńskie systemy obrony powietrznej.
Wojna w Zatoce Perskiej. USA przeprowadziły uderzenia "w samoobronie"
W odpowiedzi Stany Zjednoczone przeprowadziły działania określone jako "samoobrona", uderzając w cele wojskowe na irańskiej wyspie Keszm, położonej w pobliżu strategicznej cieśniny Ormuz. Według amerykańskich władz, celem operacji były instalacje wykorzystywane do kierowania atakami rakietowymi i dronowymi.
Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) twierdzi natomiast, że przeprowadził ataki odwetowe przeciwko amerykańskim celom wojskowym w regionie, oskarżając Waszyngton o wcześniejsze działania zbrojne przeciwko irańskiej infrastrukturze. Teheran utrzymuje, że jego operacje były odpowiedzią na amerykańskie uderzenia w rejonie Zatoki Perskiej.
Kruchy rozejm Trumpa
Najnowsza wymiana ognia nastąpiła w czasie trwających, lecz pozostających w impasie rozmów dotyczących utrzymania kruchego zawieszenia broni między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, które prezydent USA Donald Trump ogłosił 8 kwietnia.
Analitycy oceniają, że eskalacja zwiększa ryzyko dalszej destabilizacji sytuacji w regionie i może wpłynąć na bezpieczeństwo żeglugi przez cieśninę Ormuz, jeden z najważniejszych szlaków transportu ropy naftowej na świecie.
Czytaj też:
UE rozważa tymczasowe zamrożenie limitu cen rosyjskiej ropy
