Jak relacjonuje "Politico", w ocenie szefa bułgarskiego rządu, Kijów powinien rozpocząć negocjacje pokojowe z Moskwą.
Z kolei minister obrony narodowej Dimitar Stojanow powiedział we wtorek, że Bułgaria nie będzie już wysyłać broni na Ukrainę. "Politico" zwraca uwagę, że decyzja wpisuje się w narrację nowego rządu, który krytycznie podchodzi do pomocy, jakiej Unia Europejska udziela Kijowowi.
"Wojna na Ukrainie nie zostanie rozwiązana na polu bitwy"
– Już jasno daliśmy do zrozumienia, że wojna na Ukrainie nie zostanie rozwiązana na polu bitwy. Jesteśmy świadkami wojny na wyniszczenie, a bez względu na to, ile broni zostanie zgromadzone, jedynym skutkiem jest utrata ludzkich istnień. Nadszedł czas, by usiąść do stołu negocjacyjnego – zaznaczył Stojanow.
Premier Rumen Radew miał stwierdzić, że mediatorem w rozmowach pokojowych między Rosją a Ukrainą, do których – jego zdaniem – Kijów powinien bezzwłocznie przystąpić, powinna być Unia Europejska.
Jednocześnie "Politico" podkreśla, że władze w Sofii "powstrzymały się od otwartej konfrontacji z Brukselą w sprawie Ukrainy".
Dotychczas Bułgaria wysłała na Ukrainę 13 pakietów pomocy.
Rozmowy pokojowe? Moskwa zabrała głos
Z kolei rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przekazał w poniedziałek stanowisko Kremla ws. negocjacji pokojowych z Ukrainą. – Bardzo trudno to sobie wyobrazić – stwierdził współpracownik Władimira Putina.
– Prezydent powiedział, że biorąc pod uwagę obecne warunki i działania, których jesteśmy świadkami ze strony władz kijowskich – terrorystyczne, przestępcze i skierowane przeciwko dzieciom – bardzo trudno sobie wyobrazić, że możliwe jest teraz prowadzenie negocjacji z władzami kijowskimi – poinformował Pieskow.
W ten sposób rzecznik Kremla odniósł się do pytania o atak na Krymie. Rosja oskarżyła bowiem w poniedziałek Ukrainę o uderzenie w pociąg pasażerski relacji Moskwa-Symferopol.
Czytaj też:
Rosyjski miliarder pojawił się w Kijowie. Zełenski zdradza szczegóły rozmowyCzytaj też:
Tym razem może się udać. Ukraina wraca do planów z 2023 roku
