"Prokurator Okręgowy w Warszawie po zapoznaniu się z materiałami sprawy, nie uwzględnił wniosku pełnomocnika pokrzywdzonego – adw. Romana Giertycha z 10 czerwca 2026 roku, o wyłączenie prokuratora referenta od prowadzenia sprawy tzw. »dwóch wież«" – przekazała na platformie X Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
Jarosław Kaczyński przesłuchany w sprawie tzw. dwóch wież
W środę w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie Jarosław Kaczyński był przesłuchiwany w charakterze świadka w związku z toczącym się postępowaniem w sprawie "dwóch wież". Przesłuchanie prezesa PiS trwało ponad osiem godzin.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba poinformował po zakończonym przesłuchaniu, że przebiegało ono w "dobrej atmosferze". – Aczkolwiek nie będę ukrywał, że jak w dobrym dramacie sądowym pojawiły się w pewnym momencie pewne zgrzyty, niemające większego wpływu na dalszy tok przesłuchania – powiedział.
W czwartek w Sejmie Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej, ocenił, że przesłuchanie było zgodne z normami prawa. Podkreślił przy tym, że mecenas Roman Giertych, który jest również posłem KO, nie powinien pełnić roli pełnomocnika pokrzywdzonego Geralda Birgfellnera.
– Dlaczego nie powinien być pełnomocnikiem i przesłuchiwać mnie? No po prostu dlatego, że jest w przeciwnym mojemu obozie politycznym. Jest także przeciwnikiem tutaj w parlamencie. No to nie jest sytuacja, która pozwala na zachowania zgodne z regułami prawa. Oczywiście adwokat, pełnomocnik nie ma takich zobowiązań jak prokurator czy sędzia, ja o tym wiem, ale w tym wypadku ta granica, w moim przekonaniu, została przekroczona – powiedział prezes PiS.
Giertych wnioskował o wyłączenie prokurator
Roman Giertych przekazał w czwartek na platformie X, że złożył wniosek o wyłączenie prokurator Małgorzaty Szeroczyńskiej od prowadzenia sprawy tzw. "dwóch wież".
"Wczoraj Jarosław Kaczyński złożył wniosek abym go nie przesłuchiwał. Prokurator wniosek oddaliła po czym uchyliła, z absurdalną argumentacją, ponad 80 proc. pytań, które miałem do świadka. Tego typu działanie prokuratora zdarzyło mi się pierwszy raz w życiu. Ta praktyka oznacza pozbawienie pokrzywdzonego prawa do reprezentacji" – napisał.
Roman Giertych dodał, iż miał wrażenie, "że prokurator Szeroczyńska bardzo przeżywa klęskę sądową, w której sąd uchylił z hukiem jej postanowienie w innej sprawie, którą prowadzę, w której umorzyła sprawę policjantów PiS, którzy złamali rękę drobnej dziewczynie podczas demonstracji w obronie praw kobiet".
"Sąd zmiażdżył argumentację prokurator Szeroczyńskiej wytykając liczne błędy w postępowaniu. Ta porażka mogła wpłynąć na jej stosunek do pełnomocnika pokrzywdzonego. W każdym razie, bez względu na to z czego wynikała postawa prowadzącej wczorajsze przesłuchanie, uchylanie ponad 80 proc. pytań pełnomocnika pokrzywdzonego stanowi jawne złamanie reguł postępowania, które świadczy o negatywnym stosunku do strony, a w konsekwencji przesądza o braku bezstronności organu prowadzącego" – napisał adwokat i poseł KO.
Czytaj też:
Kaczyński wyszedł z przesłuchania. Prawnik ujawniaCzytaj też:
"W dobrej atmosferze". Kulisy przesłuchania Kaczyńskiego
