W piątek portal Zero.pl poinformował, że Dawid Kacprzyk miał zacząć pracę w Szpitalu Wolskim na kierowniczym stanowisku. W kwietniu poznał już załogę w należącym do Warszawy szpitalu. Wcześniej na Kacprzyka spadły gromy po tym, jak okazało się, że nadzorował SOR w Szpitalu Południowym, gdzie zarobił w rok ponad 1,5 mln złotych. Czwartkowa sesja warszawskiej Rady Miasta z udziałem Rafała Trzaskowskiego nie uspokoiła nastrojów.
Coraz większe obawy o konsekwencje całej sprawy mają koalicjanci Donalda Tuska. – Skala zagrożenia jest potężna. Takie tematy schodzą z tapetu co najmniej kilka tygodni – mówi Interii osoba z władz Lewicy. Jak ocenia, afera wokół Szpitala Południowego "jest 150 razy gorsza niż słynne ośmiorniczki". – Ta afera ma w sobie wszystko. Absolutnie. Jest tu władza, pieniądze, przywileje, politycy traktujący siebie lepiej niż ogół społeczeństwa, kryzys ochrony zdrowia jak w soczewce. Trudno byłoby tu coś jeszcze dorzucić – stwierdza rozmówca.
Inna z ważnych figur Lewicy mówi: – Ta afera, niestety, jest bardzo rozwojowa. Dopóki nie wypłyną nazwiska polityków, którzy korzystali z "saloniku VIP", i dopóki Tusk nie wyciągnie politycznej odpowiedzialności, to będzie trwać w najlepsze giełda nazwisk, domysły, próby odsuwania od siebie winy.
Z kolei przedstawiciel PSL wskazuje: – KO wyjdzie z tej sytuacji mocno osłabiona. Nie będą mogli już nas pouczać, przemawiać wiecznie mentorskim tonem, rozstawiać po kątach, bo w największej aferze naszych rządów to oni koncertowo dali d***.
"W PSL reakcje są nieco bardziej wyważone. Jak przekonuje nas polityk z kierownictwa ludowców, 'zagrożenia dla stałości koalicji tutaj nie ma'. Z przekąsem dodaje, że gdyby w tego rodzaju aferę rząd wpakował któryś z koalicjantów, to już dawno zostałby 'skasowany' i 'także w rządzie mocno odczuł całą sprawę'" – czytamy.
Koniec kariery Trzaskowskiego?
W koalicji ma panować przeświadczenie, że afera najmocniej odbije się na Rafale Trzaskowskim. Padają stwierdzenia, że to "symboliczny koniec wielkiej kariery politycznej Trzaskowskiego". – Temat jego startu na prezydenta kraju po raz trzeci jest już zamknięty na amen. To jest w ogóle uderzające, że jego specjalnie nawet jego własna partia nie broni. Oni go traktują jak ciało obce w partii – ocenia jedna z ważniejszych postaci Lewicy.
– Po przegranych wyborach prezydenckich pozycja polityczna Trzaskowskiego konsekwentnie słabnie i to jest kolejny rozdział tego upadku – dodaje w rozmowie z Interią osoba z władz PSL.
W klubie Centrum słychać rozgoryczenie. – Niestety nie wyciągamy wniosków. Na ochronie zdrowia wyłożył się każdy rząd. Problem polega na tym, żebyśmy z tej sytuacji, którą mamy – haniebnej i niedopuszczalnej – wyciągnęli właściwe wnioski. Możemy teraz kilka rzeczy bardzo ważnych uregulować. Teraz to jest właśnie ten moment. Nie możemy chować głowy w piasek możemy – przekonuje rozmówca z klubu.
Czytaj też:
Reakcja na aferę w Szpitalu Południowym. To czeka lekarzyCzytaj też:
Kacprzyk miał trafić do nowego szpitala. Poznał już współpracowników
