Premier upomniał dziennikarza TV Republika. "Co to za metodyka?"

Premier upomniał dziennikarza TV Republika. "Co to za metodyka?"

Dodano: 
Reporter Telewizji Republika
Reporter Telewizji Republika Źródło: PAP / Leszek Szymański
Reporter Republiki zapytał Donalda Tuska o aferę powodziową. Premier zareagował krótko i odszedł bez odpowiedzi.

W poniedziałek Wirtualna Polska ujawniła kolejną aferę Koalicji Obywatelskiej – tym razem chodzi o nieprawidłowości przy przyznawaniu pieniędzy dla powodzian. Część środków trafiła do osób, które w istocie nie były powodzianami, ponieważ zgłoszone przez nich nieruchomości nie zostały zalane. Są to jedna osoby z powiązaniami. Główną antybohaterką jest Anna Konieczyńska – działaczka Koalicji Obywatelskiej. Szymon Jadczak dokładnie opisał cały skandal w materiale zatytułowanym "Miliony dla powodzian dostali mąż i sąsiedzi polityczki KO. Za wodę, po której nie ma śladu". Tego samego dnia premier Donald Tusk wrzucił na swój profil na X filmik z aktorami z popularnego serialu telewizyjnego TVP "Ranczo", co wywołało mnóstwo negatywnych komentarzy.

Niewygodne pytanie do premiera Tuska. Tak potraktował dziennikarza

Premier Donald Tusk przebywał we wtorek w Łodzi, gdzie składał wizytę w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1 S.A. Dziennikarz Telewizji Republika próbował zadać mu tam pytanie dotyczące afery powodziowej, ale nie doczekał się satysfakcjonującej odpowiedzi.

– Panie premierze, czemu politycy KO wyłudzili pieniądze z powodzi? – dopytywał reporter.

– Eeeej, co to jest za metodyka? – usłyszał jedynie w odpowiedzi, po czym szef rządu odwrócił się od niego i odszedł.

"Hahaha Tusk oburza się, że ktoś mu zadaje pytanie o aferę powodziową. (...) No tak, przecież nie wolno pytać premiera o afery w jego partii XDDD" – skomentował sytuację ironicznie użytkownik X o pseudonimie @chrzanik, zamieszczając nagranie ze zdarzenia.

Pod postem pojawiło się wiele komentarzy.

"No proszę. Pytanie o aferę w KO i nagle problemem nie jest sama afera, tylko to, że ktoś o nią pyta. Stara polityczna metoda. Najlepiej, żeby dziennikarz wiedział wcześniej, o co wolno zapytać. Typowy Tusk"; "No przecież nie po to Tusk ma swój TVN24 i poobsadzał TVP swoimi klakierami żeby słyszeć trudne pytania"; "Panie, jakie afery? Panie ja nic nie wiem, ja mam ważniejsze sprawy na głowie! Ja mam ważne spotkanie w Wilkowyjach"; "Jak on mógł zadać takie pytanie? Telewizja w likwidacji nie zadaje "niepotrzebnych" pytań..."; "Woli na plan filmowy, co tam obywatele" – piszą internauci.

Czytaj też:
Burza po wizycie premiera na planie serialu. "Powinniście być dumni"
Czytaj też:
Wyrok ws. znanej aktywistki. Stanowski nie mógł się powstrzymać

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także