Znana dziennikarka nie wytrzymała. "Jesteśmy w Polsce!"

Znana dziennikarka nie wytrzymała. "Jesteśmy w Polsce!"

Dodano: 
Agnieszka Gozdyra w programie "Debata Gozdyry" w Polsat News
Agnieszka Gozdyra w programie "Debata Gozdyry" w Polsat News Źródło: Polsat News
Agnieszka Gozdyra nie kryła irytacji podczas rozmowy z politykiem koalicji rządzącej dot. zachowania Ukraińców.

W niedzielę, podczas obchodów Dnia Konstytucji Ukrainy, prezydent Wołodymyr Zełenski powiedział, że "nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam, jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować". Prezydent Ukrainy przekazał, że wniósł do parlamentu projekt ustawy o ukraińskim Panteonie Narodowym. Według nieoficjalnych ustaleń Onetu, na liście osób, które mogą zostać tam upamiętnione, może być Stepan Bandera.

Gozdyra starła się z Ćwikiem ws. Ukraińców. "Przestańmy być tacy nadto empatyczni"

Relacje polsko-ukraińskie były tematem jednego z ostatnich wydań programu "Debata Gozdyry" w Polsat News. Jednym z gości był poseł koalicji rządzącej Sławomir Ćwik, który próbował usprawiedliwiać działania strony ukraińskiej.

– Rozmawiałam z wieloma ekspertami ostatnio i pan robi dokładnie to, co usłyszałam od nich. Co jest takie, przepraszam, że to powiem, niepotrzebne. To znaczy dość takiego wczuwania się we wrażliwość Ukraińców, którzy a to widzą Banderę inaczej niż my, a to muszą tamto, a to muszą siamto. Muszą, walczą – doceniamy, szanujemy. Natomiast jesteśmy w Polsce i chcielibyśmy, żeby zrozumiano nas. Przestańmy być tacy nadto empatyczni – stwierdziła prowadząca format.

– Rozumiem, że nie wszystkim się spodoba do końca to, co powiem. Nie będę mówił, co niektórzy by chcieli usłyszeć, tylko będę mówił prawdę. Prawdą jest to, że my uważamy się za lepszych od Ukraińców. Uważamy Ukraińców za gorszych poprzez ludobójstwo i czystki etniczne na Wołyniu, gdzie Bandery nawet tam wówczas nie było – stwierdził Ćwik.

– Nie wiem, jaki jest wniosek pana wypowiedzi. Nie wiem o co chodzi w tym, że my się uważamy za lepszych od Ukraińców. W jakim sensie? – dopytywała Agnieszka Gozdyra.

– Że my możemy za nich decydować – odparł poseł.

– Nie! My nie chcemy decydować za nich w innych sprawach. Tylko my chcemy, żeby u nich na pomnikach nie stali ludzie, którzy wymordowali w sposób najokrutniejszy z możliwych Polaków. Tego chcemy. Czy to jest za dużo? – nie odpuściła prowadząca program.

– Oni by pewnie chcieli... – zaczął polityk.

– Pana empatia mnie porusza – zadrwiła dziennikarka.

Mer Lwowa w Gdańsku. Awantura w studiu

Innym wątkiem poruszonym w rozmowie była niezapowiedziana wizyta mera Lwowa w Gdańsku. Andrij Sadowy zorganizował tam własne wydarzenie równolegle do Konferencji Odbudowy Ukrainy – choć nie został na nią zaproszony. Podczas "Lviv Resilience Day" Sadowy podpisał sześć kontraktów wartych 2,5 mln euro – ani jeden nie trafił do polskiej firmy.

– Czy my chcemy, żeby Andrij Sadowy i samorządowcy innych miast ukraińskich jeździli do Budapesztu i Bukaresztu i podpisywali tam umowy z kontrahentami? – pytał poseł Ćwik, czym wywołał poruszenie w studiu. – W czym problem, żeby cała logistyka przeszła przez Polskę? – dodawał polityk.

– No dajmy mu robić prowokację w Gdańsku, bo jak nie, to się obrazi i pojedzie do Budapesztu. Panie pośle, naprawdę strasznie mnie pan teraz zmartwił... Sadowy pojedzie do Budapesztu, to dajmy mu robić prowokacje w Polsce – odparła, wyraźnie poirytowana dziennikarka.

– Jesteście przeczuleni – skwitował Ćwik.

Czytaj też:
Atak na Kanał Zero. "Was się powinno przyw..."
Czytaj też:
"Poziom g**na", "łajza". Dziennikarz "Wyborczej" nie wytrzymał

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także