Klęska niemieckich kolei
  • Jan BogatkoAutor:Jan Bogatko

Klęska niemieckich kolei

Dodano: 
Koleje niemieckie Deutche Bahn (DB Bahn)
Koleje niemieckie Deutche Bahn (DB Bahn) Źródło: PAP / GERO BRELOER
Stoi na stacji lokomotywa… i nic z niej nie spływa. Tak rozpoczyna się współczesny poemat o Deutsche Bahn. Opowiadania, jakoby w Niemczech można było regulować zegarki dzięki punktualności przyjeżdżających i odjeżdżających pociągów, należą do kategorii „to się nie wróci”. Od lat podróżni narzekają tam na niepunktualność kolei, irytujące spóźnienia, zamknięte stacje czy brak połączeń dla przesiadających się. Ale to, co się wydarzyło w Niemczech we wtorek 23 czerwca, w noc świętojańską 2026 r., trafi do Księgi rekordów Guinnessa.

Niemieckie koleje w całym kraju stanęły. Czy to przypadek? Gorące lato? Rosyjscy agenci, których w Niemczech nie brak? Eksperci są innego zdania. W fachowych czasopismach wyrażają oni opinię, że to wina systematycznego zaniedbywania zarówno kolei, taboru, jak i sieci przez dziesiątki lat, planowanego niedofinansowania i likwidacji wielu do niedawna sprawnych połączeń. Hasło: „Zostaw samochód w garażu, podróżuj koleją” okazało się lewacką propagandą klimatycznych bojówek. Dotyczy to w równej mierze kolei regionalnych na zachodzie i na wschodzie Niemiec. W piątek 26 czerwca, dwa dni po ogólnoniemieckiej komunikacyjnej katastrofie, wieczorny pociąg regionalny z Berlina do Chociebuża – a to w zasadzie krótka trasa – spóźnił się o… 82 minuty. Normalnie pociąg pokonuje całą trasę w niecałą godzinę. Na domiar złego w niektórych wagonach wysiadła klimatyzacja. A na termometrze 38 st. C w cieniu. W automacie – Niemcy to nowoczesny kraj myślicieli i techniki – na dworcu w Berlinie-Spandau można było kupić batonik, ale nie butelkę wody.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także