Polityk podkreśla w rozmowie z Newsmax Polska, że zdecydował się na odejście z PiS po ponad dwóch dekadach członkostwa, ponieważ oczekiwał rozliczenia popełnionych błędów. Jak zaznacza Ardanowski, Zjednoczona Prawica ma na swoim koncie wiele sukcesów, ale dopuściła się także poważnych zaniedbań.
Jego zdaniem dzisiaj Kaczyński powinien dążyć do tego, co łączy środowiska prawicowe. – To niepodległość, suwerenność, bezpieczeństwo i tradycja narodowa. To elementy, które byłyby zaakceptowane przez szerokie spektrum prawicy. Gdyby był wspólny mianownik i pakt o nieagresji, zakładający, że nie atakujemy się w nadchodzących wyborach, to istnieje szansa, że polska prawica te wybory wygra – ocenia.
Były minister wskazuje, że taki "cud" miał miejsce przy wyborach prezydenckich, gdy w drugiej turze wyborów większość środowisk poparła kandydaturę Nawrockiego. – Niestety prezes znowu chce rozgrywać wszystko według swoich zasad, które dla mniejszych środowisk zawsze kończą się tragicznie" – wskazuje.
Ardanowski: Ludzie to widzą
Ardanowski przekonuje, że Kaczyński traktuje PiS jak "partię prywatną", na czym cierpi sama formacja. Polityk wskazuje, że prezes PiS narzuca swoją wolę koalicjantom, a następnie ich niszczy.
– Może tak to działa w polityce, ale ludzie widzą, jaki los spotkał Samoobronę, LPR, a w bliższych nam czasach Gowina. To niszczenie lidera i próba przejmowania posłów oraz elektoratu – stwierdził poseł.
Jak dodał, nie jest zaskoczeniem, że część osób o poglądach prawicowych zdecydowało się organizować na własną rękę w rezultacie czego powstała Konfederacja i Korona Grzegorza Brauna. – PiS nie może już twierdzić, że jest jedynym reprezentantem polskiej prawicy – podkreśla były minister rolnictwa.
Czytaj też:
Konflikt w PiS. "Decyzja kierownictwa zapadła" Czytaj też:
Zły sondaż dla Czarnka. Nawet część wyborców PiS w niego nie wierzy
