Feministki z pędzlem

Feministki z pędzlem

Dodano: 
Wystawa polskiej malarki Tamary Łempickiej
Wystawa polskiej malarki Tamary Łempickiej Źródło: PAP/EPA / EFE
Według Ewy Kuryluk „sztuka kobiet to temat dynamit”. Bywalcy muzeów mają coraz więcej okazji, by zweryfikować tę opinię.

W Gandawie urządzono retrospektywę 40 artystek, żyjących w złotym wieku malarstwa flamandzkiego. Paryż, Malaga, Madryt i Los Angeles składają hołd surrealistkom. U nas dobre recenzje zebrała wystawa "Co babie do pędzla?!" poświęcona twórczości Polek czynnych w drugiej połowie XIX i pierwszej XX w. Rzecz jasna, wabikiem były gwiazdy: Olga Boznańska, Zofia Stryjeńska, Mela Muter, Tamara Łempicka i Katarzyna Kobro. Większość prac sygnowały jednak autorki dziś znane tylko specjalistom.

Już wtedy słyszało się, że ekspozycja w Lublinie, aczkolwiek zajmująca, to zaledwie przystawka. Główne danie zaserwuje zaś stołeczne Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Rzeczywiście, "Kwestia kobieca 1950–2025" jest przedsięwzięciem ambitnym, adresowanym nie tylko do wąskiego kręgu estetów. Nawiązanie do tytułu objazdowej wystawy "Women Artist 1550–1950", zorganizowanej przed półwieczem przez amerykańskie feministki, sugeruje, że mamy do czynienia z sequelem, dalszym ciągiem narracji o paniach, które doścignęły i wyprzedziły mężczyzn.

Zwiedzających witają dwa artefakty. Pierwszym jest okaleczona socrealistyczna rzeźba Aliny Szapocznikow "Przyjaźń" z 1954 r. (obecność w muzeum dzieła usuniętego z warszawskiego Pałacu Kultury dała asumpt do złośliwych komentarzy). Drugim – świeżutka praca urodzonej w Zanzibarze Lubainy Himid, przedstawiająca żonę Posejdona jako czarnoskórą imigrantkę. Zaiste, imponujący rozrzut stylistyczny i tematyczny.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Autor: Wiesław Chełminiak
Czytaj także