Jest to oczywiście hipoteza domniemana. Mieszkaniec wsi rzadziej ma okazję wspiąć się na wyższe piętro, tylko trzeźwo stąpa po powierzchni ziemi. Częściej widzi niebo i gwiazdy z parteru, bliżej ma do takich zjawisk jak wschód i zachód słońca czy deszcz. Życie ludności wiejskiej jest silniej związane z naturą, stąd jest ona znacznie bardziej pogodzona z nią i ze swoim miejscem na ziemi. Sarkanie mieszczucha, że "znowu pada", ma rzadziej miejsce na wsi, chyba że ulewy niszczą plony.
Życie z perspektywy powierzchni ziemi jest zupełnie inne niż w mieście, gdzie większość ludzi mieszka na wyższych piętrach. Stąd być może pochodzą kompleksy wyższości, bo jak ktoś mieszka na 11. piętrze, to z góry patrzy na tych z dołu. To samo dotyczy zresztą mieszkańców wszystkich pięter ponad parterem.
