W Stuttgarcie zapadł wyrok w sprawie trzech Ukraińców podejrzewanych o przygotowywanie aktów sabotażu na terenie Niemiec na zlecenie rosyjskich służb. Sąd skazał tylko jednego z oskarżonych – 30-latka, który otrzymał karę roku i trzech miesięcy więzienia za działalność agenturalną. Dwóch pozostałych mężczyzn zostało uniewinnionych.
Nieudany sabotaż
Według niemieckiej prokuratury mężczyźni mieli planować ataki na przesyłki firmy kurierskiej. W marcu 2025 roku wysłali na Ukrainę dwie paczki wyposażone w lokalizatory GPS. Urządzenia miały posłużyć do zebrania informacji o trasach i organizacji transportu. Zlecenie miało pochodzić od rosyjskiego wywiadu i zostać przekazane za pośrednictwem pośredników związanych z Mariupolem.
Kolejnym etapem planu miało być wysyłanie paczek z urządzeniami zapalającymi. Ładunki miały eksplodować lub wywołać pożary podczas transportu w Niemczech albo w drodze na Ukrainę, powodując możliwie duże szkody i wywołując poczucie zagrożenia wśród ludności. Niemieckie służby wykryły jednak podejrzanych, zanim doszło do realizacji ataków.
Seria niepokojących incydentów
Sprawa wpisuje się w serię incydentów, które niemieckie służby wiążą z rosyjskimi próbami prowadzenia działań hybrydowych. W 2024 roku w centrum logistycznym DHL w Lipsku zapaliła się paczka przeznaczona do transportu lotniczego. Według źródeł bezpieczeństwa została ona celowo podłożona na rosyjskie zlecenie.
Kolejny niepokojący incydent miał miejsce na początku sierpnia 2026 roku na lotnisku w Lipsku. W pobliżu ukraińskich samolotów transportowych znaleziono drona wyposażonego w materiały wybuchowe i zapalnik. W tym samym rejonie doszło również do kontaktu samolotu z niezidentyfikowanym obiektem latającym, prawdopodobnie kolejnym dronem.
Czytaj też:
Ukrainiec oskarża polską policję. Twierdzi, że został pobity Czytaj też:
Sikorski chce "legionu europejskiego". Mają do niego należeć Ukraińcy
