Jak to bywa, nadmiarem gorliwości i nieprzemyślanymi wypowiedziami mniej i bardziej prominentnych eurokratów, wiedzionych chęcią pokazania, że trzymają rękę na pulsie i mają wpływ. Dlatego rząd Islandii, któremu na tej samej sprawie również bardzo zależy, zwrócił się do Komisji Europejskiej, by przestała się wtrącać
Taką informację europejski magazyn „Euractiv” podał na początku sierpnia, trzy tygodnie przed referendum, w którym Islandczycy zadecydują, czy chcą wznowienia negocjacji o przystąpieniu Islandii do Unii. To właśnie owa sprawa, na tyle delikatna, że rząd Islandii uznał za wskazane interweniować w Brukseli. Przedstawiciele Unii istotnie poczynali sobie tak, jakby to od nich wszystko zależało. Marta Kos, komisarz do spraw poszerzenia, ogłosiła, że Unia jest gotowa na przyjęcie Islandii, a Valérie Hayer, szefowa grupy Renew Europe w Parlamencie Europejskim, osobiście pofatygowała się do Reykjavíku, by stamtąd apelować do Brukseli o szybką ścieżkę dla Islandii.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
