Seweryn apeluje o wsparcie Ukrainy. "Przegrana Ukrainy to przegrana Polski"

Seweryn apeluje o wsparcie Ukrainy. "Przegrana Ukrainy to przegrana Polski"

Dodano: 
Dyrektor naczelny Teatru Polskiego Andrzej Seweryn
Dyrektor naczelny Teatru Polskiego Andrzej Seweryn Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Andrzej Seweryn przyznaje, że historia Polski i Ukrainy jest tragiczna, jednak nie powinna prowadzić do agresji wobec mieszkających obecnie w Polsce Ukraińców.

Andrzej Seweryn zaapelował o udział w zgromadzeniu organizowanym 24 sierpnia na Placu Zamkowym w Warszawie z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy. Aktor i reżyser przekonuje, że mimo pogarszających się nastrojów części Polaków wobec Ukraińców należy nadal okazywać im solidarność. Odniósł się także do trudnej historii polsko-ukraińskiej, decyzji Wołodymyra Zełenskiego dotyczącej UPA oraz postulatu deportowania z Polski Ukraińców w wieku poborowym.

– Nigdy trendy nie decydowały o tym, co robię, tylko moje przekonania i wrażliwość. Apeluję, żebyśmy spotkali się licznie na zgromadzeniu 24 sierpnia, bo nasi sąsiedzi giną na polu walki. Należą się im słowa podziękowania, wyrazy szacunku i pomoc, która jest uzasadniona najzwyczajniejszą ludzką przyzwoitością – powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

Jego zdaniem za dalszym wspieraniem Ukrainy przemawiają nie tylko względy moralne, ale również polski interes.

– Ci panowie i te panie w Polsce, którzy atakują obywateli ukraińskich u nas, którzy biją dzieci, kobiety – poza tym, że jest to godne najwyższego potępienia i ukarania – są po prostu naiwni. To są ludzie naiwni, ponieważ nie zdają sobie sprawy, że przegrana Ukrainy to przegrana Polski – stwierdził.

Seweryn o Wołyniu i decyzji Zełenskiego

Aktor przyznaje, że historia stosunków Polski i Ukrainy jest tragiczna, jednak jego zdaniem nie powinna prowadzić do agresji wobec mieszkających obecnie w Polsce Ukraińców.

– Rozumiem, że historia relacji ukraińsko-polskich jest skomplikowana, żeby nie powiedzieć: tragiczna i pełna zbrodni, ale to jest przeszłość, która nie powinna wpływać na to, co dzisiaj dzieje się w relacjach polsko-ukraińskich. Nie wolno nam być agresorami w naszej ojczyźnie. Nie należy mylić wroga, którym jest Rosja, z Ukraińcami – powiedział.

Seweryn uważa jednocześnie, że strona ukraińska powinna wykazać większe zrozumienie dla polskiej pamięci historycznej. Jako przykład wskazał decyzję Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych nazwy odwołującej się do UPA.

– Myślę, że mamy prawo – mówię "my", Polacy – do większego zrozumienia naszej tragedii. Wiem, że ta tragedia była wspólną tragedią ze strony naszych partnerów ukraińskich. Okazało się, że akt pana prezydenta Wołodymyra Zełenskiego nadania tytułu Ukraińskiej Powstańczej Armii oddziałowi ukraińskiej armii był trudny dla społeczeństwa polskiego do zaakceptowania – zaznaczył.

Zapytany wprost, czy Zełenski popełnił błąd, Seweryn odpowiedział twierdząco.

– Pyta pan reżysera, aktora, dyrektora, który nie jest politykiem, o ocenę aktu politycznego, więc odpowiem: tak. Nie znam okoliczności tej decyzji, ale myślę, że szkoda, że w otoczeniu prezydenta nie miała miejsca jakaś refleksja na ten temat – powiedział.

Żałuje również decyzji prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego.

– Żałuję tej decyzji również – stwierdził.

"Mają wrócić w Polsce łapanki? Nie chcę tego"

Seweryn uważa, że za pogorszeniem nastawienia Polaków do Ukraińców częściowo stoi manipulacja. Jako przykład wskazuje rozpowszechnianie twierdzeń o rzekomym uprzywilejowaniu obywateli Ukrainy w dostępie do polskiej służby zdrowia.

– Jeżeli ktoś mówi, że Ukraińcy mają pierwszeństwo w służbie zdrowia, to są oczywiste kłamstwa, wdzięczne do wykorzystania jako pretekst niechęci do Ukraińców – powiedział.

Zdecydowanie sprzeciwia się również pomysłowi deportowania z Polski Ukraińców w wieku poborowym, którzy nie pracują legalnie. W przywołanym w rozmowie sondażu "Rzeczpospolitej" takie rozwiązanie poparło 67 proc. badanych.

– Jeżeli ktoś nie chce brać udziału w wojnie, to ma do tego prawo. Wiem, że to jest straszne, bo jego kolega z klasy ginie, a on mówi, że nie chce walczyć. (...) Słowo "deportacja" jest koszmarne. Znaczy, że będziemy łapali, żeby deportować. Mają wrócić w Polsce łapanki? Nie chcę tego. I pewnie nie chciałbym, żeby mój syn ginął w okopach – powiedział.

Aktor przekonuje też, że obecność Ukraińców może być dla Polski szansą, a nie zagrożeniem. Krytykuje m.in. używanie określenia "ukrainizacja Polski".

– W czym przeszkadzają Ukraińcy pracujący i płacący podatki? Co to za terminologia, która z ust pewnego przywódcy pada od początku wojny – "ukrainizacja Polski"? Co to za bzdura? Obecność Ukrainek i Ukraińców w Polsce powinna być dla nas szansą – przekonuje.

Seweryn nie chce natomiast rozstrzygać, w jakiej formie Polska powinna udzielać Ukrainie pomocy militarnej. Podkreśla, że nie jest ekspertem w tej dziedzinie. Nie ma jednak wątpliwości co do zasadniczego celu polskiej polityki.

– Wiem, że należy dokonać wszelkiego wysiłku, ażeby przeszkodzić Rosji i zapobiec zwycięstwu Rosji w tej wojnie – stwierdził.

Na zakończenie ponownie zaapelował o solidarność z Ukrainą. – Zachęcam wszystkich do zamanifestowania swojej solidarności z walczącą Ukrainą. Powinniśmy wspierać Ukrainę do samego jej zwycięstwa nad Rosją.

Czytaj też:
Wiceszef MSZ: To znacząco pogorszyłoby stosunki Ukrainy z Polską

Źródło: rp.pl
Czytaj także