Rutkowski szuka Romanowskiego. "Mamy wytypowany kraj europejski"

Rutkowski szuka Romanowskiego. "Mamy wytypowany kraj europejski"

Dodano: 
Krzysztof Rutkowski
Krzysztof Rutkowski Źródło: PAP / Marcin Obara
Krzysztof Rutkowski wrócił z Naddniestrza, gdzie sprawdzał informacje o możliwym pobycie tam posła PiS Marcina Romanowskiego.

Detektyw przekonuje, że poszukiwanego polityka nigdy tam nie było, a wysłany z regionu list miał stanowić "zasłonę dymną". Jednocześnie poinformował o nowym tropie prowadzącym do innego europejskiego kraju. W jego wypowiedzi pojawiła się sugestia dotycząca Słowacji.

Krzysztof Rutkowski wraz ze współpracownikami udał się do Naddniestrza, aby sprawdzić doniesienia dotyczące możliwego pobytu Marcina Romanowskiego. Po powrocie z separatystycznego regionu Mołdawii przedstawił w Sejmie wyniki swoich ustaleń.

Ekipa Rutkowskiego zatrzymała się w Tyraspolu. Jak relacjonował detektyw, jego współpracownikom udało się nawiązać kontakty m.in. z miejscowym Ministerstwem Spraw Wewnętrznych, jednostką odpowiedzialną za zwalczanie przestępczości ekonomicznej i korupcji oraz resortem bezpieczeństwa państwowego. Rozmowy z przedstawicielami ostatniej z tych instytucji miały trwać niemal trzy godziny.

Rutkowski: Romanowskiego tam nie było

Zdaniem Rutkowskiego informacje zgromadzone podczas wyprawy pozwalają wykluczyć, że Romanowski ukrywał się w Naddniestrzu.

– Dowiedzieliśmy się przede wszystkim tego, że Marcina Romanowskiego nigdy na terenie Naddniestrza nie było. List, który został wysłany, był absolutnie zasłoną dymną, jeżeli chodzi o poszukiwania – powiedział.

Ekipa detektywa sprawdziła również trop związany z zakonem w Tyraspolu. Według wcześniejszych, niepotwierdzonych informacji to właśnie tam mógł przebywać poszukiwany polityk.

– Dostaliśmy stuprocentowe informacje o tym, że na terenie zakonu, gdzie bardzo wiele osób typowało jego obecność, konkretnie w Tyraspolu, okazało się, że nikt go nie widział – przekonywał Rutkowski.

Odniósł się również do wcześniejszej wypowiedzi Donalda Tuska, który mówił o 99-procentowym prawdopodobieństwie pobytu Romanowskiego w Naddniestrzu.

– Na 100 proc. Marcin Romanowski nie był ani w Tyraspolu, ani jeżeli chodzi o Naddniestrze – stwierdził.

Nowy trop. Chodzi o Słowację?

Na tym jednak poszukiwania się nie kończą. Rutkowski poinformował, że jego ludzie wytypowali kolejne państwo, w którym może przebywać Romanowski.

– Mamy wytypowany w tej chwili kraj europejski. Kraj, w którym może ukrywać się Marcin Romanowski – powiedział.

Detektyw nie chciał podać nazwy państwa. Zasugerował jednak, że chodzi o kraj mający bliskie relacje polityczne z premierem Węgier Viktorem Orbanem.

– Myślę, że jest to kraj bardzo mocno związany, państwo bardzo mocno związane z poprzednim mocodawcą, można powiedzieć, Marcina Romanowskiego – Orbanem – mówił.

Dziennikarze zapytali wprost, czy Rutkowski ma na myśli Słowację. Jego odpowiedź była wymijająca.

– Nie powiem tak, nie powiem zaczepnie "nie", ale myślę, że puszczę oko do premiera Słowacji – odpowiedział.

Rutkowski zastrzegł, że jest to na razie jedynie trop brany pod uwagę przez jego ekipę.

– Myślę, że uda nam się doprowadzić do tego, żeby jednak wskazać miejsce pobytu, ukrycia się Marcina Romanowskiego – zapowiedział.

Rutkowski informował polskie służby

Detektyw przekazał również, że o swojej wyprawie do Naddniestrza poinformował polskie służby. Jak twierdzi, przekazał trzy notatki – dwie przed wyjazdem oraz jedną już po powrocie.

Według Rutkowskiego jego ekipa została dokładnie sprawdzona przez przedstawicieli tamtejszego Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego. Pod koniec rozmów funkcjonariusze mieli nawet zapytać, czy w przypadku odnalezienia Romanowskiego mogliby przewieźć go do granicy z Mołdawią i otrzymać za to oferowaną nagrodę. – Oczywiście powiedziałem: jak najbardziej tak – relacjonował.

Czytaj też:
Rutkowski rusza tropem Romanowskiego. Wyznaczył 10 tys. dolarów nagrody

Źródło: polsatnews.pl
Czytaj także