Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował w środę o wydaniu listu żelaznego Marcinowi Romanowskiemu, byłemu wiceministrowi sprawiedliwości i posłowi PiS. Postanowienie jest nieprawomocne, a prokuratura zapowiedziała jego zaskarżenie.
Sędzia Konrad Mielcarek uznał, że art. 281 par. 2 Kodeksu postępowania karnego, uzależniający wydanie listu żelaznego w postępowaniu przygotowawczym od braku sprzeciwu prokuratora, jest sprzeczny z konstytucją. Prokurator Piotr Woźniak sprzeciwiał się wydaniu dokumentu. Rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie Anna Ptaszek tłumaczyła, że w orzecznictwie sądów apelacyjnych pojawiały się już rozstrzygnięcia kwestionujące konstytucyjność tego rozwiązania.
Decyzję ostro skomentował minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek. "Nie ma i nie będzie bezkarności dla ludzi Zbigniewa Ziobry. Prokuratura złoży zażalenie na decyzję o wydaniu listu żelaznego dla Marcina Romanowskiego" – napisał.
Żurek ostro o sędzim Mielcarku
Minister nie ograniczył się do krytyki samego rozstrzygnięcia. Uderzył bezpośrednio w sędziego, który je wydał, określając go m.in. mianem "neosędziego ze stajni Ziobry". Wskazał na jego awans przy udziale KRS ukształtowanej po zmianach z 2017 r., pełnienie funkcji komisarza wyborczego oraz podpisanie listy poparcia do KRS dla Stanisława Zduna.
Żurek przywołał również sprawę II AKa 461/23, w której Sąd Apelacyjny w Warszawie zakwestionował skład sądu z udziałem Mielcarka. Minister argumentował, że prokurator sprzeciwił się wydaniu Romanowskiemu listu żelaznego, wskazując m.in. na wątpliwości dotyczące miejsca jego pobytu i posługiwanie się inną tożsamością. Prokuratura wcześniej podkreślała, że nie ma potwierdzenia, iż Romanowski rzeczywiście przebywa w Naddniestrzu. "Zasada "swoi chronią swoich" tutaj nie zadziała" – napisał Żurek, zapowiadając odwołanie od decyzji sądu.
Na wpis ministra zareagował prawnik Adam Gomoła. Zwrócił uwagę, że to nie pierwszy raz, gdy sędzia Mielcarek rozstrzygał sprawę dotyczącą listu żelaznego w głośnym postępowaniu.
Gomoła przypomina sprawę Kuczmierowskiego
"Szczyt hipokryzji, Panie Ministrze Waldemarze Żurku? No to jedziemy" – rozpoczął swój wpis Gomoła. Prawnik przypomniał sprawę Michała Kuczmierowskiego, byłego prezesa Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Jak wskazał, 24 lipca 2025 roku, czyli w dniu, w którym Żurek objął funkcję prokuratora generalnego, do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął wniosek obrońcy Kuczmierowskiego o wydanie listu żelaznego.
Według Gomoły 10 września 2025 roku sąd odmówił uwzględnienia tego wniosku. Postanowienie w sprawie o sygnaturze XII 1 Kp 2497/25 wydał właśnie Konrad Mielcarek: "Wiecie Państwo, kto wydał takie postanowienie? Otóż wydał je pan sędzia Konrad Mielcarek, w dniu dzisiejszym odsądzany przez ministra Żurka od czci i wiary za odmienną decyzję w odniesieniu do posła Romanowskiego".
Autor wpisu zarzucił Żurkowi, że gdy Mielcarek wydał decyzję niekorzystną dla Kuczmierowskiego, prokuratura nie występowała o wyłączenie sędziego. "Nie składaliście wówczas wniosku o wyłączenie sędziego Mielcarka od udziału w sprawie. A to pan był już szefem prokuratury. Niech pan powie dlaczego? Byliście bardzo zadowoleni z wydanego rozstrzygnięcia" – stwierdził.
"Składaliście trzy wnioski o wyłączenie trzech sędziów"
Gomoła przedstawił też zarzuty dotyczące dalszego przebiegu postępowania w sprawie Kuczmierowskiego. Według jego relacji, gdy obrona zaskarżyła odmowę wydania listu żelaznego, prokuratura trzykrotnie występowała o wyłączenie kolejnych sędziów wyznaczanych do rozpoznania środka odwoławczego.
"Za to po wpłynięciu zażalenia obrony składaliście trzy wnioski o wyłączenie trzech sędziów mających rozpoznawać środek odwoławczy. Za każdym razem skutecznie" – napisał.
Następnie zasugerował, że wobec kolejnego wylosowanego sędziego prokuratura nie zgłosiła podobnego wniosku, a wcześniejsza odmowa wydania listu żelaznego została utrzymana: "Aż wylosowano sędziego, który najwyraźniej wam odpowiadał, bo w odniesieniu do niego wniosku o wyłączenie nie składaliście. I postanowienie odmowne utrzymano w mocy".
Prawnik zakończył swój wpis słowami: "Więc proszę nie pisać o hipokryzji. Jako adwokat mam obowiązek zachować umiar i powściągliwość w formułowaniu swoich wypowiedzi, ale proszę mi wierzyć, niekiedy naprawdę jest mi z tym ciężko".
Czytaj też:
"Kapitulacja polskiego państwa". Adwokat o decyzji ws. Romanowskiego
