Rzadko zdarza mi się ostatnio zdobywać na optymistyczny ton, szczególnie jeśli chodzi o rozwój sytuacji w Europie. Tym bardziej ucieszyłem się, czytając, że zdecydowana większość Islandczyków odrzuciła członkostwo w Unii Europejskiej. Ba, poczułem wręcz zazdrość – są jeszcze takie narody w Europie, które mogą decydować o swoim losie, wolne od unijnego kaftana bezpieczeństwa. Ale i dla Polski islandzkie referendum niesie pozytywny przekaz.
Po pierwsze, pokazuje ono, że można. Tak, w świecie, w którym o wszystkim zdają się decydować pieniądze, gigantyczne sumy utopione w prounijną propagandę okazały się nieskuteczne.
Po drugie, dzięki decyzji Islandczyków jaśniej widać prawdziwy stosunek europejskich elit przywódczych do demokracji. Doskonale pokazali to strażnicy świętego europejskiego ognia z Niemiec, a więc komentatorzy liberalnej niemieckiej gazety „Süddeutsche Zeitung”. Według nich prawdziwym błędem było… dopuszczenie do referendum.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

