OLIVIER BAULT: Teoria gender głosi, że płeć człowieka jest jedynie „przypisywana przy urodzeniu”, a jednocześnie traktuje orientację seksualną jako wrodzoną. Ale jeśli płeć jest tylko konstruktem, to ku czemu właściwie miałaby być skierowana ta orientacja?
ABIGAIL FAVALE: Uważam, że odsłania to rzeczywistą sprzeczność w tym, jak ta szkoła myślenia traktuje seksualność i gender, i nigdy nie usłyszałam na to zadowalającej odpowiedzi. Jak można mieć wrodzoną orientację ku danej płci, jeśli sama płeć jest wyłącznie konstruktem? To po prostu nie ma sensu. Moje najlepsze wyjaśnienie jest takie, że idee te ukształtowała raczej działalność polityczna niż jakakolwiek spójna filozofia. Ruch na rzecz „małżeństw” jednopłciowych musiał przedstawiać orientację jako coś, z czym się rodzimy i czego nie wybieramy. Ruch „trans” potrzebuje opowieści dokładnie odwrotnej – że tym, kim jesteś, jest to, co czujesz – tak aby nikt nie mógł podważać tożsamości deklarowanej przez Ciebie. Napędza to wszystko opowieść najlepiej sprawdzająca się politycznie, a nie jakakolwiek głębsza spójność między tymi dwoma twierdzeniami. Tak to sobie tłumaczę.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
