Wszyscy znamy takie budynki. Z zewnątrz odnowione pieczołowicie ściany, oczyszczone elewacje, drobiazgowo odtworzony kształt dawnych okien, kolumienek, frontonów. Zdaje się, że to podróż w czasie, z zewnątrz kamienica wygląda, jakby dopiero co ją postawiono i oddano do użytku. Złudzenia dopełniają pieczołowicie dobrane detale: klamki, kraty, czasem płaskorzeźby. Po wejściu do środka okazuje się, że dalej są już tylko ultranowoczesne wnętrza, przeszklone windy w miejsce dawnych schodów, przestrzenie open space w miejsce mieszkań. Jest pozór, nie ma treści.
Sztuka zaangażowana
Paweł Maślona zapowiadał w jednym z wywiadów, że w jego wersji „Lalki” zawartość literackiego oryginału Bolesława Prusa będzie znikoma, najwyżej 10 proc. Słowa dotrzymał. Sześcioodcinkowa seria Netflixa to opowieść na motywach „Lalki”, opowieść, z którą reżyser i scenarzyści poczynali sobie nader swobodnie.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
