Wywiad Marty Nawrockiej z Bogdanem Rymanowskim odbił się szerokim echem. Rozmowę pierwszej damy szybko zaczęli komentować nie tylko dziennikarze i internauci, ale również osoby publiczne. Swoimi spostrzeżeniami podzieliła się także znana z mediów psycholog Dorota Zawadzka, która skupiła się przede wszystkim na zachowaniu i sposobie prezentowania się żony prezydenta.
Dorota Zawadzka ocenia wywiad pierwszej damy. "Zrobiło mi się tej kobiety żal"
Dorota Zawadzka zaznaczyła, że nie chce komentować poglądów politycznych ani działalności głowy państwa. Jej uwagę zwróciło natomiast zachowanie Marty Nawrockiej przed kamerami.
"Początkowo nie zamierzałam nic o tym pisać, bo zwyczajnie zrobiło mi się tej kobiety żal" – wyznała w poście opublikowanym na Facebooku.
Jej zdaniem, podczas rozmowy można było dostrzec u pierwszej damy wyraźne napięcie oraz niepewność. Zawadzka zwróciła uwagę na sposób, w jaki Marta Nawrocka odpowiadała na pytania.
"Momentami miałam wrażenie bardzo silnego trzymania się przygotowanego przekazu, jakby każde odejście od scenariusza mogło skończyć się kłopotem. Było też trochę pudrowania rzeczywistości, przynajmniej takie odniosłam wrażenie" – stwierdziła.
Psycholożka oceniła również, że pierwsza dama sprawiała wrażenie osoby, która nie czuje się jeszcze swobodnie w nowej dla siebie roli. Jej zdaniem brak doświadczenia w wystąpieniach publicznych był widoczny, podobnie jak trudność w kontrolowaniu emocji.
"Świat kamer, protokołu, publicznej oceny, pytań, na które nie zawsze można odpowiedzieć tak, jak odpowiada się przy kuchennym stole, nie jest łatwy. Potrzeba czasu, doświadczenia i pewnego obycia, które pozwalają wejść przed kamerę bez zastanawiania się przy każdym zdaniu, co właśnie robią twarz, ręce i głos" – oceniła.
Dorota Zawadzka ma również zastrzeżenia do sposobu, w jaki Marta Nawrocka jest przygotowywana do wystąpień publicznych. W jej ocenie osoby odpowiedzialne za ten obszar powinny większą uwagę poświęcić budowaniu naturalności i swobody pierwszej damy.
"Mnie ten wywiad po prostu zasmucił. Bo chciałabym zobaczyć panią prezydentową, która w swojej roli jest spokojna, pewna siebie, swobodna i świadoma własnej wartości. Kobietę, która wchodzi przed kamerę bez miny człowieka, który właśnie przypomniał sobie, że za chwilę będzie z tego klasówka" – napisała.
Na koniec Zawadzka podkreśliła, że jej komentarz nie wynika z sympatii politycznej do Marty Nawrockiej czy jej męża. Chciała jedynie zwrócić uwagę na sposób funkcjonowania pierwszej damy w przestrzeni publicznej.
"I żeby nie było nieporozumień – to nie jest mój prezydent, a i z panią prezydentową po prostu nie jest mi szczególnie po drodze. Nie mam więc potrzeby ani jej bronić, ani jej atakować" – podsumowała psycholożka.
Czytaj też:
Awantura po wpisie dziennikarki. Stanowski nie wytrzymał Czytaj też:
"Wybitny ekspert". Stanowski nie wytrzymał po oświadczeniu posła KO
