Nagłe wzmożenie wojennej narracji. "Niebezpieczna gra dla Tuska"

Nagłe wzmożenie wojennej narracji. "Niebezpieczna gra dla Tuska"

Dodano: 
Premier Donald Tusk
Premier Donald Tusk Źródło: PAP / Piotr Nowak
Skąd nagłe nasilenie wojennych narracji rządu Donalda Tuska? Ekspert marketingu politycznego wskazuje na tzw. efekt flagi.

Ekspert marketingu politycznego Piotr Matczuk powiedział w rozmowie z Łukaszem Jankowskim w Radio Wnet, że za wzmożeniem wojennej narracji przez premiera Donalda Tuska oraz wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza stoi próba wywołania tzw. efektu flagi. Jest to znany mechanizm socjologiczny, w którym rządzący liczą na to, że obywatele w obliczu zewnętrznego niebezpieczeństwa – realnego lub wyimaginowanego – gromadzą się wokół aktualnej władzy. Dzięki temu władza może odwracać uwagę ludzi np. od afer i nieudolnych rządów i przekierowywać emocje ludzi na strach przed wskazanym wrogiem zewnętrznym.

Straszenie Polaków wojną

Komunikaty ostrzegawcze rozsyłane są Polakom ze wschodnich województw nawet wtedy, gdy żaden obiekt nie narusza polskiej przestrzeni powietrznej. Rosjanie atakują bowiem zachodnią Ukrainę, nie Polskę. Mimo to, obóz władzy i prorządowe media tworzą atmosferę grozy i opowiadają o tym, że Rosja zaatakuje Polskę.

Redaktor Łukasz Jankowski, przytoczył relacje przerażonych rodziców z Lublina i Rzeszowa. – Zachodnia Ukraina jest atakowana nie od dziś. Rakiety latają od trzech lat, a teraz nagle dzieci wychodzą z klas do schronów. To jest działanie, które robi na ludziach piorunujące wrażenie – zauważył w programie gospodarz audycji.

Manipulowanie wojenną retoryką. Matczuk: Ludzie to widzą

W ocenie analityka Polacy po trzech latach konfliktu na Ukrainie uodpornili się na manipulowanie wojenną retoryką. Wyborcy mają coraz większą świadomość, że hasła o zagrożeniu służyły w przeszłości do usprawiedliwiania drożyzny, dramatycznie wysokich cen na rynku paliw czy problemów migracyjnych.

– Polacy już nauczyli się i przez ostatnie lata dowiedzieli się o tym, że te hasła są oszustwem. Tak, za naszą wschodnią granicą toczy się wojna, Rosja jest zagrożeniem dla całego regionu, ale od początku tej wojny tych haseł używa się do wywierania wpływu na Polaków z negatywnymi skutkami – powiedział Matczuk, zaznaczając, że poprzednia władza robiła to samo. – Polacy mają dość tłumaczenia wszystkiego wojną, a wojna u nas się nie toczy. Dlatego to teraz też nie działa. Rząd i jego media próbują rozniecić ten strach, ale nie ma tej emocji w społeczeństwie – stwierdził.

"Niebezpieczne dla Tuska"

– To jest piekielnie niebezpieczna gra dla samego Tuska. Z jednej strony może liczyć, że w strachu wyborcy wybaczą rządowi więcej. Z drugiej strony ludzie schodzący do piwnic mogą zapytać: dlaczego rząd przez tyle czasu nic nie zrobił? Dlaczego moje dziecko siedzi w piwnicy przez nieudolność władzy? – zaznaczył Matczuk.

Czytaj też:
Poseł przypomina o busyfikacji i ostrzega, by nie dać wciągnąć Polski do wojny
Czytaj też:
"Kradną, kłamią, zadłużają", "wstyd na cały świat". Burza w sieci po decyzji ws. Polski

Źródło: Radio Wnet
Czytaj także