Sadowski: Realizacja "Fit for 55" oznaczałaby odprzemysłowienie Polski

Sadowski: Realizacja "Fit for 55" oznaczałaby odprzemysłowienie Polski

Dodano: 5
Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha
Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha / Źródło: PAP / Andrzej Lange
Polska stara się nadrobić dystans gospodarczy do państw Europy zachodniej. – Realizacja programu „Fit for 55” zatrzyma ten proces – ocenia szef CAS dr Andrzej Sadowski.

Odpowiedzialny za politykę klimatyczną Unii Europejskiej Frans Timmermans ogłosił w środę program szeregu zmian w prawie unijnym, które mają doprowadzić do całkowitej neutralności klimatycznej Wspólnoty do 2050 r.

Forsowany przez Komisję Europejską plan zakłada radykalne zmiany w kilkunastu obszarach gospodarek państw członkowskich finansowane z kieszeni Europejczyków. Seria dyrektyw „Fit for 55” ma doprowadzić do ograniczenia emisji dwutlenku węgla w państwach członkowskich. Redukcja emisji CO2 ma sięgnąć 55 proc. do 2030 roku, a do 2050 – zapewnić Europie neutralność klimatyczną.

Sadowski: Fit for 55 doprowadzi do odprzemysłowienia Polski

O nowym pakiecie unijnych dyrektyw klimatycznych prezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski rozmawiał z Adrianem Kowarzykiem na antenie Radia WNET.

Ostrzegł, że realizacja unijnego planu Fit for 55 doprowadziłaby do odprzemysłowienia Polski. W ocenie eksperta skracanie dystansu do gospodarek krajów starej Unii Europejskiej zostałoby zatrzymane i nigdy już nie udałoby się go zniwelować.

Unijni urzędnicy deklarują, że państwa członkowskie z regionu wschodnio-europejskiego otrzymają odpowiednie dofinansowanie, aby mogły nadal gonić gospodarczo sąsiadów z zachodu.

Andrzej Sadowski jest przeciwnego zdania. – Trzeba być niezwykle naiwnym, aby wierzyć w zapewnienia, że jakiekolwiek dopłaty wyrównają nam dystans i spowodują, że nasze przedsiębiorstwa będą dzięki temu konkurencyjne. Nie, będą tylko bardzo uzależnione. Poza tym taka deklaracja jak było widać wielokrotnie w przeszłości, nie ma charakteru wiążącego. Rządy zwykle były albo zbyt łatwowierne, albo tak naiwne, że dawały się przekonywać do autoryzacji kolejnych działań prowadzących do wydłużenia dystansu wobec głównych gospodarek, takich jak niemiecka czy amerykańska – tłumaczy.

Szef CAS podaje przykład polskiego przemysłu transportowego, który osiągnął najwyższy poziom w całej Unii Europejskiej, po czym zaczął być ograniczany metodami administracyjnymi.

– Francja oraz Niemcy wystąpiły z inicjatywą ograniczającą konkurencyjność polskiego sektora transportowego. Dyrektywa unijna o mobilności nie zatrzymała jednak polskiego transportu, wciąż bardziej konkurencyjnego od niemieckiego i francuskiego. Kolejnym uderzeniem w konkurencyjność polskiej gospodarki jest też przyśpieszenie unijnej polityki klimatycznej – wskazuje ekspert CAS. Jak dodaje, nie na taką Unię Polacy zgadzali się w 2004 roku.

Czytaj też:
"Fit for 55". Warzecha: To jest czysty komunizm
Czytaj też:
Józef Orzeł: Rosja występuje jako cichy wspólnik

Źródło: Radio WNET
 5
Czytaj także