Wyśrubowany cel pochłaniania CO2, czyli nieosiągalne unijne cele klimatyczne
Artykuł sponsorowany

Wyśrubowany cel pochłaniania CO2, czyli nieosiągalne unijne cele klimatyczne

Dodano: 
Polskie lasy pokrywają jedną trzecią powierzchni kraju. Co roku zwiększa się w nich zapas drewna, a co za tym idzie – ilość zmagazynowanego węgla
Polskie lasy pokrywają jedną trzecią powierzchni kraju. Co roku zwiększa się w nich zapas drewna, a co za tym idzie – ilość zmagazynowanego węgla Źródło: Materiały prasowe
Unia Europejska żąda zwiększenia poziomu pochłaniania dwutlenku węgla przez polskie lasy. Zaproponowany w projekcie rozporządzenia LULUCF 35-procentowy wzrost celu jest nieosiągalny. Mechanizm niesprawiedliwie obarcza rolą katalizatora klimatycznego i przyrodniczego te państwa, które mają największy udział lasów publicznych.

Ostatnio Komisja Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności PE pochyliła się nad propozycjami reformy unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji. Jakie zmiany nas czekają?

Edward Siarka: Niezwykle ambitne plany całej UE w zakresie neutralności klimatycznej cały czas posuwają się do przodu. Uważam, że wysiłek na rzecz ochrony klimatu solidarnie i w równym stopniu powinny ponosić wszystkie państwa Wspólnoty Europejskiej. Niestety, nierówne traktowanie obserwujemy również na płaszczyźnie leśnej. Unia zakłada znaczący wzrost ambicji w zakresie pochłaniania dwutlenku węgla na rok 2030, który dla Polski został określony na poziomie 38 mln ton ekwiwalentu CO2. Przy obecnej strukturze własności lasów w Polsce cała odpowiedzialność spocznie głównie na Lasach Państwowych. Niestety, systematyczny wzrost temperatur i zaburzenia pogodowe przejawiają się w coraz częstszym występowaniu niszczycielskich huraganów oraz dotkliwych susz. Wszystko to powoduje spadek zdolności pochłaniania dwutlenku węgla przez lasy.

Edward Siarka, Ministerstwo Klimatu i Środowiska

W jaki sposób moglibyśmy zwiększyć poziom pochłaniania CO2?

Polska dysponuje coraz większymi zasobami leśnymi, które mają istotny wkład w wiązanie i magazynowanie węgla z atmosfery. Niewiele osób pamięta, że to na gruntach Lasów Państwowych mamy 80 proc. wszystkich form ochrony. Stąd też i nasza przewaga w stosunku do wielu lasów europejskich – one są dobrze zarządzane, ale z tego też, jak widać przy tworzeniu prawa unijnego, wynikają zagrożenia. Obecnie skupujemy nowe grunty pod zalesianie oraz prowadzimy projekty małej retencji w ekosystemach leśnych na terenach nizinnych i górskich. Jednak osiągnięcie powyższego celu wymaga drastycznego ograniczenia pozyskania surowca drzewnego, co prowadzi do szybkiego wzrostu wieku i zasobności w drewno lasów, a w konsekwencji do ich zamierania. Im starsze są lasy, tym mniej dwutlenku węgla wiążą. To prosta droga do dalszego pogłębiania efektu cieplarnianego. W Polsce od 1945 r. przeciętny wiek drzewostanów wzrósł z 44 do 64 lat. Niezależnie od zaproponowanych celów należałoby wdrożyć mechanizm elastyczności, który powinien umożliwiać korektę zobowiązań rocznych w wyniku czynników niezależnych od człowieka, np. bardzo silnej suszy, huraganów czy gradacji kornika.

To czym zastąpimy drewno?

Zmniejszenie ilości surowca drzewnego na rynku spowoduje ekstremalny wzrost cen i zwiększony import surowca spoza UE, w pierwszej kolejności z Ameryki Północnej, Indii i Brazylii. Istnieje ryzyko wylesień i presji na gatunki zagrożone wyginięciem. A co, jeśli nie drewno? Plastik, szkło, metal, guma – a może beton?

A jakie mogą być skutki gospodarcze zaproponowanych celów klimatycznych?

Unia Europejska dąży do objęcia ochroną ścisłą blisko jednej trzeciej powierzchni leśnej UE. Realizacja tego celu spowoduje spadek produkcji surowca drzewnego w Polsce o ok. 40–50 proc. Zbankrutuje nawet 90 proc. niewielkich, rodzinnych przedsiębiorstw przetwarzających lokalnie surowiec drzewny. Kryzys gospodarczy, kryzys energetyczny oraz utrata miejsc pracy doprowadzą do gwałtownych protestów społecznych, a także całkowitego braku akceptacji dla działań wynikających z unijnej strategii na rzecz bioróżnorodności 2030.

Czy kraje UE są gotowe na aż tak drastyczne zmiany?

Dokument Fit for 55 budzi szereg uwag i wątpliwości, nie tylko Polski, lecz także innych krajów. Jest dużo znaków zapytania. Istnieje uzasadniona obawa, że niektóre z zaproponowanych sposobów rozwiązania problemów, sformułowane w postaci celów do osiągnięcia, mogą spowodować negatywne skutki gospodarcze, społeczne oraz dla różnorodności biologicznej. Mogą też przyczynić się do przyspieszenia zmian klimatycznych. Dlatego podjąłem dialog z przedstawicielami państw o znaczącej lesistości – przede wszystkim z państwami Europy Wschodniej i Skandynawii. Okazało się, że Finowie i Szwedzi podzielają nasze obawy. Zobaczymy, czy dotychczasowe prace nad pakietem zmienią swój dotychczasowy kierunek. Z pewnością, będziemy trzymać rękę na pulsie i informować o kolejnych etapach procesu legislacyjnego pod hasłem „Gotowi na 55”.

Artykuł został opublikowany w 30/2022 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także