Tak wyglądała sytuacja za rządów PiS, gdy w 2021 r. zaczęły znów krążyć pogłoski o takim podatku. Dzisiaj sprawa ma się nieco inaczej, bo z rządu dobiega w tej sprawie kakofonia, budząca podejrzenia, tym bardziej że w okresie kampanii wyborczej często zaprzecza się powodującym niepokój zapowiedziom, które później okazują się spełniać.
Pytani w wywiadach o podatek katastralny minister funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz z Polski 2050 oraz minister rozwoju i technologii Krzysztof Paszyk z PSL stwierdzili, że należałoby rozpocząć dyskusję o wprowadzeniu takiego podatku. Tymczasem pytany o to samo minister finansów Andrzej Domański oznajmił w tym samym mniej więcej czasie, że rząd nad podatkiem katastralnym nie pracuje. Tyle że stwierdzenie „rząd nie pracuje nad podatkiem katastralnym” to nie to samo co „ten rząd nie będzie nad podatkiem katastralnym pracował i nie będzie takiego podatku nigdy wprowadzał”.
Jeszcze dalej posuwają się przedstawiciele Nowej Lewicy, będącej przecież częścią koalicji rządzącej. „Uważam, że to jedno z ważnych rozwiązań, które powinno zostać wprowadzone. Tych problemów jest trochę. Jest najem krótkoterminowy, pustostany.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.