W Sejmie trwają prace nad rządowym projektem ustawy o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów (KROPiK). Projekt zakłada m.in. obowiązek chipowania wszystkich psów, a także niektórych kotów. Zwierzęta będą rejestrowane w publicznym systemie.
Ekonomista Marek Lachowicz był gościem Krzysztofa Ziemca na kanale "Otwarta Konserwa". – Nie jest to pierwsza próba wrzucenia tej regulacji w polski system prawny i przepchnięcia jej przez parlament. Wcześniej było coś takiego jak "PiesEL". O ile samo chipowanie jest pomysłem dobrym, o tyle uważam, że w tym przypadku to jest rozwiązywanie problemu, którego nie ma. Państwo chce tworzyć bazę centralną, tylko po co? System chipowania już funkcjonuje – zauważył.
System za wiele milionów. A co z kosztami utrzymania bazy?
Lachowicz zwrócił uwagę na koszty, jakie będą musiały ponieść schroniska. – Takie miejsce będą zmuszone zrezygnować np. z części karmy, aby wydać pieniądze na chipy – wskazał, odnosząc się do zapisów rządowego projektu.
– Wyliczono, że koszt utrzymania, postawienia tej bazy to ok. 140 mln złotych. (...) Baza centralna oznacza obowiązek rejestracji. Nie wiadomo, czy na tym się skończy. Mówimy tym prywatnym podmiotom, które prowadzą bazy prywatne, sprawnie działające, "idziecie sobie, wprowadzamy centralny rejestr". N razie to 50 zł od chipa. Ale co dalej? Jeśli jest baza postawiona, jest obowiązek wobec instytucji publicznej, to można powiedzieć, że było 50 zł za zachipowanie, to teraz kolejne środki na obsługę systemu – trzeba bazę utrzymać, opłacić informatyków – podkreśla ekonomista.
Liczne wątpliwości wokół KROPiK-u
Gość Krzysztofa Ziemca dodał, że istnieje też wątpliwość związana z pozyskaniem przez państwo danych wrażliwych. – Skoro nadajemy w bazie numer zwierzęciu, przypisany jest do niego numer PESEL właściciela. To musi być odpowiednio zanonimizowane, zabezpieczone. Nie słyszałem o żadnym wycieku danych z baz prywatnych, które funkcjonują na rynku od 20 lat. (...) Pytanie, czy wydajemy dodatkowe pieniądze na nowy system, czy lepiej dofinansować już działający system, który jest bezpieczny – powiedział.
– Występują tendencje do centralizowania zbiorów danych. Żeby część urzędników miała dostęp do jak największej liczby danych. Jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, gdy do systemu zarządzania "dokleja" się bazę dot. psów i kotów. Co rząd może zrobić z taką wiedzą? Dużo. Wyobraźmy sobie, że stawka za chip będzie zależała od rasy, od zamożności posiadacza psa. Jeżeli ktoś zarabia 10 tys. zł miesięcznie, rządzący mogą dojść do wniosku, że taka osoba zapłaci tysiąc złotych rocznie. Dlaczego? Bo powiedzą, że nie można obciążać starszych osób, które posiadają psa, ale jeśli ktoś ma tych pieniędzy więcej, to opłata będzie większa, żeby było proporcjonalnie – zauważa ekspert.
Według Marka Lachowicza KROPiK może stać się podstawą do nakładania kolejnych opłat na konkretne grupy społeczne. Nawiązując do pomysłów wprowadzenia tzw. bykowego (podatku od osób bezdzietnych), ekonomista mówi: – Mamy dyskusję o dzietności. Żelazny argument brzmi, że Polacy wolą "psiecko" czy "kotecko". Ktoś może wpaść na pomysł, że jeżeli ktoś nie ma dzieci, ale ma psa, to jemu damy mniej ulg w rozliczeniu PIT czy mniejszy próg podatkowy.
Poniżej cała rozmowa:
