Polska 2050 przygotowała projekt ustawy zakładający podwyżkę progu podatkowego. "Polska 2050 kieruje swój przekaz do klasy średniej i liczy, że w ten sposób odbuduje poparcie do kolejnych wyborów" – informuje money.pl. "Złożyliśmy projekt ustawy podwyższający drugi próg podatkowy. Sfinansujemy go podatkiem od banków, big techów i podwyżką akcyzy" – poinformowała przewodnicząca partii, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
– Przewodnicząca Pełczyńska-Nałęcz przez miesiąc zapraszała koalicjantów do rozmowy o wspólnym projekcie podnoszącym próg. Minister Domański odpowiedział publicznie brakiem zainteresowania. Idziemy więc ścieżką poselską – mówi Jan Szyszko z Polski 2050. – Tak samo, jak skutecznie wprowadziliśmy w życie trzy ustawy mieszkaniowe tą drogą, tak mamy nadzieję z taką samą skutecznością obniżyć podatki dla klasy średniej. Obniżka podatków dla klasy średniej jest kluczem do przywrócenia jej bezpieczeństwa codziennego życia. Stąd propozycja projektu, który wpisuje się w DNA Polski 2050 – dodaje wiceminister funduszy.
Duże zyski dla podatników
Projekt zawiera dwa artykuły. Pierwszy podnosi próg podatkowy z obecnych 120 tys. zł do 140 tys. zł. Drugi z kolei wprowadza zmianę od pierwszego stycznia 2027 roku. "Jeśli taka zmiana wejdzie w życie, to zysk podatników z takiej podwyżki wyniósłby 4 tys. zł, ponieważ dla podwyższonego progu o 20 tys. zł zapłaciliby 2,4 tys. zł podatku, zamiast 6,4 tys. zł" – opisuje portal.
Jak wynika z danych z rozliczenia podatkowego za 2025 rok, na 25 milionów podatników rozliczających się według skali podatkowej blisko 2 miliony weszło w drugi próg. To prawie 8 proc. podatników.
Partia Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz przekonuje, że mrożenie progu to cicha podwyżka podatków. Autorzy propozycji z Polski 2050 wyliczają, że koszt projektu dla budżetu, a więc zyski dla MF z trzymania progu na obecnym poziomie, to 9 mld zł.
Resort finansów nie chce podnoszenia progu
Wydaje się, że propozycja Polski 2050 nie ma wielkich szans na powodzenie. Resort finansów i gospodarki jest bowiem przeciwny podwyższaniu progu podatkowego. Jako argument wskazuje deficyt sektora finansów, który w zeszłym roku wyniósł 7,2 proc. PKB, choć miał być poniżej 7 proc. "Przy postawie Karola Nawrockiego, który zapowiada, że nie przepuści żadnej ustawy podnoszącej podatki Polakom, mrożenie progu podatkowego i kwoty wolnej to jedno z niewielu narzędzi w arsenale ministra finansów, pozwalające na podnoszenie podatków" – czytamy.
Czytaj też:
Czarnek: KSeF to bandytyzm. Rzepecki: Hipokryzja PiS poza granicami
