Rzecznik MKiDN broni dopłat dla artystów. "Potrzeba dużo złej woli"

Rzecznik MKiDN broni dopłat dla artystów. "Potrzeba dużo złej woli"

Dodano: 
MKiDN
MKiDN Źródło: PAP / Albert Zawada
To nie jest ustawa, która opłaca ZUS artystom, którzy nie zarabiają na sztuce – mówi rzecznik prasowy MKiDN Piotr Jędrzejowski.

We wtorek rząd przyjął projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny. Projekt, który został przygotowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, zakłada, że artysta, który osiąga niskie lub nieregularne dochody, otrzyma dopłaty do składek ZUS. Pieniądze nie trafiałyby na konta twórców, lecz bezpośrednio do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Ponadto artysta będzie mógł korzystać ze świadczeń chorobowych oraz urlopów macierzyńskich.

Aby propozycja weszła w życie, musi przejść przez parlament i uzyskać podpis prezydenta. Rząd szacuje, że z rozwiązań mogłoby skorzystać ok. 20 tys. osób. Rzecznik prasowy resortu kultury Piotr Jędrzejowski mówi portalowi zero.pl, że "to nie jest żadna zmiana".

– Od samego początku zakładaliśmy, że progiem uprawniającym do dopłat są średniomiesięczne przychody z ostatnich trzech lat podatkowych nieprzekraczające 125 proc. minimalnego wynagrodzenia za pracę. Choć rozumiem, że komunikat na stronach rządowych z października 2024 r. mógł zostać odebrany jako nieprecyzyjny, to wystarczy sięgnąć do załączonej wtedy prezentacji. Jasno wskazaliśmy w niej, że bazą są średniomiesięczne przychody z trzech lat – wyjaśnia.

– Potrzeba dużo złej woli, by interpretować ten zapis jako limit roczny. Gdybyśmy operowali kwotą 5 czy 6 tys. zł w skali roku, nie mówilibyśmy o wspieraniu artystów mających problem z opłaceniem składek, ale o osobach, które realnie nie zarabiają na sztuce i nie wykonują tego zawodu – dodał Jędrzejowski. Rzecznik przekonuje, że "to nie jest ustawa, która opłaca ZUS artystom, którzy nie zarabiają na sztuce, tylko która wyrównuje dopłaty do ZUS-u tym, którzy mają okresowy problem z uzbieraniem składki".

Spore zarobki za opiniowanie

W serwisie X szef Kanału Zero Krzysztof Stanowski zwrócił uwagę m.in. na stawki wynagrodzenia, jakie projekt ustawy przewiduje dla członków komisji opiniujących, którzy będą decydować o nadaniu statusu artysty zawodowego. To jedno z kryteriów, które będzie warunkować przyznanie dopłaty. "Członkowi Komisji Opiniującej przysługuje wynagrodzenie za opinię wydaną przez zespół, o którym mowa w art. 32 ust. 2, którego był członkiem. Wynagrodzenie to nie może przekroczyć 2 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w poprzednim roku kalendarzowym" – brzmi fragment projektu ustawy.

"Dobrze liczę, że opinia jednego złożonego wniosku będzie kosztować podatników 570 złotych, przy trzech członkach komisji lub 950 złotych, przy pięciu? – pyta Stanowski.

– Jeśli chodzi o wynagrodzenia dla członków Komisji Opiniującej, to górny limit wynagrodzenia ustalony z Ministerstwem Finansów, który zostanie określony w rozporządzeniu, to 50 zł za opinię dla jednego członka komisji. Przy składzie trzyosobowym daje to maksymalnie 150 zł za wniosek – odpowiedział rzecznik MKiDN.

– Przy naszych szacunkach zakładających procedowanie około 14 tys. wniosków rocznie, łączny koszt obsługi przez komisje zamknie się w kwocie ok. 2,1 mln zł w skali roku – przekazał Jędrzejowski.

Według resortu kultury, całkowity koszt funkcjonowania ustawy, uwzględniający zarówno dopłaty do składek, jak i całą obsługę administracyjną, wyniesie rocznie od 350 do 380 mln zł.

Czytaj też:
"Przeszła samą siebie". Bosak krytykuje minister

Źródło: zero.pl
Czytaj także